Reklama

Patron

28/05/2008 09:27

Historyczne wypisy ujmują rzecz zwięźle. Rok 1079: Spisek możnych, niezadowolonych ze wzmocnienia władzy centralnej, przeciwko królowi Bolesławowi Śmiałemu. Jeden z uczestników spisku, biskup krakowski Stanisław, zostaje przez króla skazany jako zdrajca na śmierć. Wyrok ten wpłynął na rozszerzenie się spisku. Bolesław uchodzi na Węgry.

 Pełna namiętności epoka Piastów odnotowała wiele podobnie okrutnych epizodów. Biskup Stanisław ze Szczepanowa został później: świętym, patronem Polski i patronem Siedlec. Ostatnio jego portret zawisł w sali obrad siedleckiej Rady Miasta. Jest więc okazja, by przyjrzeć się świętemu trochę dokładniej. Pierwszą relację z wydarzeń 1079 r. przekazał nam Gall Anonim: „Jak zaś doszło do wypędzenia króla Bolesława z Polski, długo byłoby o tym mówić; tyle wszakże można powiedzieć, że sam będąc pomazańcem nie powinien był drugiego pomazańca za żaden grzech karać cieleśnie. Wiele mu to bowiem zaszkodziło, gdy przeciw grzechowi grzech zastosował i za zdradę wydał biskupa na obcięcie członków. My zaś ani nie usprawiedliwiamy biskupa-zdrajcy, ani nie zalecamy króla, który tak szpetnie dochodził swych praw”.
Gall Anonim, którego – jak przyznaje Paweł Jasienica – nikt dotychczas nie przyłapał na kłamstwie, napisał niewiele, ale dobitnie: biskup-zdrajca. Prawdziwy Polak w takim miejscu zapewne powstrzymałby pióro. Kronikarz Bolesława Krzywoustego, choć katolik niewątpliwy - nie zawahał się. Po pierwsze, był cudzoziemcem, po drugie - anonimowym, więc bezpiecznym. Po trzecie, nikt mu już z tego powodu krzywdy nie zrobi, bo kronikarz dawno nie żyje. Ale żarty na bok.
W najgłośniejszym sporze swojej epoki pomiędzy niemieckim cesarzem Henrykiem IV a papieżem, Grzegorzem VII, sporze, którego najsłynniejszym etapem było zdarzenie, upamiętnione w porzekadle „pójść do Canossy”, król Bolesław Śmiały twardo trzymał stronę papieża. Od papieża otrzymał koronę, walnie wzmacniając niezależność Polski od cesarstwa. Biskup Stanisław dokonał innego wyboru i skazany na śmierć - przegrał. Ale swoje zrobił, bo królewska władza doznała bolesnego upadku. W sporze Bolesława ze Stanisławem nie o wiarę poszło, ale o politykę. Późniejsza męczeńska kariera św. Stanisława to zasługa hagiografii. Ale hagiografii nie należy mylić z historią.
Choć hagiografia także bywa ciekawa. Z licznych cudów św. Stanisława jeden wydał mi się szczególnie interesujący. Krakowski biskup wskrzesił Piotra, zmarłego właściciela wsi Piotrowin, by ten potwierdził przed królewskim sądem, że wieś należy się biskupowi, a nie spadkobiercom zmarłego. Wskrzesić zmarłego, by potwierdzić swoją własność - to się nazywa zrobić dobry użytek ze swoich świętych mocy. Nie żebym miał coś przeciwko cudom. Bardziej wierzyłbym jednak tym nieco mniej interesownym. Choć z drugiej strony, taki zaradny patron - czemu nie!
Dariusz Kuziak

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości