Reklama

Pewnie, że cię kocham!

Pociąg wjechał na peron. Krótki –  jedna jednostka. Jednak pora była wczesna, więc bez kłopotów znalazłem miejsce siedzące. Naprzeciwko mnie usiadła mama z dzidziusiem na ręku, obok –  młodzian w skórzanej kurtce, wysłużonych dżinsach i nowiuśkich sportowych butach znanej marki.
Ruszyliśmy. Pani bujała dzidziuśka, młodzian podrzemywał, a ja wróciłem do lektury książki czytanej „w tę stronę”. Sielski nastrój podróży eleganckim pociągiem przerwał dudniący sygnał telefonu. Młodzian wyciągnął „komórkę” z przepastnej kieszeni, spojrzał na wyświetlacz, uśmiechnął się i podjął rozmowę.
–  I cóż, kochanie moje, się stało? Nie było wątpliwości, że rozmówczynią jest bliska mu kobieta.

Początkowo pomrukami typu: „yhm”, „no”, „kumam”, „jacha!” dawał znać, że jest po drugiej stronie, tyle że jego  twarz nie zdradzała żadnych emocji. Dopiero po długiej chwili nastąpiło ożywienie: brwi się uniosły, a usta ułożyły w grymas nadający obliczu młodziana osobliwy wyraz, którego nie umiem opisać. Bardziej świadczący o dyskomforcie niż radości. Potem nastąpiła seria krótkich wypowiedzi.

–  Ależ oczywiście, że cię kocham!...  Myślę o tobie cały czas… Nie, nie przyjadę, bo mam spotkanie z facetem, u którego miałbym robić… Zależy mi na tym, bo do wtorku muszę mieć półtora tysiąca… No jasne, że cię kocham! Wątpisz w to!... Zrozum, nie mogę przyjechać… Pogadam z nim, może da mi kasę przed robotą. I tak będzie brakowało, ale zawsze mniej… Jak tylko się obrobię, przyjadę. Na pewno… Kocham cię! Hej, do zobaczenia. Cmmmookkk!

Młodzian schował telefon, ale po chwili znowu w kieszeni skórzanej kurtki zadudniło. Tym razem dzwonił kolega, do którego młodzian wypowiedział następujące kwestie:
– Nie odbierałem, bo ona zadzwoniła. Chciała, pinda, żebym do niej przyjechał –  niech się pie… A za co, jak mam tylko dwie dychy? Dziś tylko dwa piwa wypiłem i wszystko…. Pocałuje się w d…! Jadę za robotą. Kasy potrzebuję. Mam pilny dług… Ona? Jakbym wiedział, że ma taką kasę, to rowerem bym do niej pojechał… A ja ją p…ę! Niech się buja… Dobra, jak będę w Mińsku, zadzwonię do Ciebie. Siemka…

Młodzian powtórnie wsunął „komórkę” do kieszeni i ułożywszy głowę na oparciu siedzenia zapadł w letarg.
Jakoś nie mogłem zabrać się do czytania. Usiłowałem zrozumieć sytuację, której byłem mimowolnym świadkiem. Oto w całej jej przebrzydłej okazałości ujrzałem padalcowatą nikczemność w sferze, jak do tej pory naiwnie sądziłem, absolutnie na nią niepodatnej: uczuć pomiędzy kobietą i mężczyzną.
Współczuję ukochanej (!?) młodziana, bo jeśli nie pozna się na nim odpowiednio wcześnie, to najgorsze ma ciągle przed sobą.
Boxer

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości