Gdy w jednym z poznańskich tramwajów Jarek Przydacz jechał z sokołem na ręce, podszedł do niego starszy mężczyzna. – Gratuluję panu – powiedział. – Myślałem, że sokolnictwo skończyło się wraz z odejściem królów. Widzę jednak, że pan kontynuuje tradycję.
Reszta pasażerów patrzyła na Jarka ze zdziwieniem, niektórzy ze strachem. Bo sokół budzi respekt.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!