Reklama

Płakać jak bóbr

W parku przy dworze w Paplinie bobry wycięły w ostatnich latach 205 drzew. Być może nawet trochę więcej. Wykaz szkód nigdy nie jest pełny. Jesienią niemal każdego dnia przybywa pogryzionych pni.

- Już nie daję sobie z nimi rady - mówi o bobrach Janina Toczyłowska, właścicielka dworu w Paplinie. Gryzonie nic nie robią sobie z zabezpieczeń. Nie pomagają ani druciany płot od strony rzeki, ani metalowa siatka, którą owinięto drzewa. Z zabezpieczeniem na mniejszych drzewkach bobry radzą sobie znakomicie. Przesuwają zbyt luźną siatkę i ogryzają drzewka. Siatka pomaga tylko o tyle, że bobry nie potrafią wyciągnąć z niej drzewka. Obgryzają wtedy tylko większe gałązki. Ale drzewo jest już martwe. 

Janina Toczyłowska zaprasza na poranny spacer po parku. Bobry żerują nocą. Rankiem widać świeże ślady. W parku jest kilkanaście pomników przyrody. Także aleja, której strzeże czerwona tabliczka z godłem. „Pomnik przyrody - Prawem chroniony. Aleja Zabytkowa podlegająca szczególnej ochronie. Wszelkie naruszenie istniejącego stanu jest zabronione pod odpowiedzialnością karno-administracyjną”. Podpis: Wojewódzki Konserwator Przyrody. Bobry czytać nie umieją i, obiektywnie, lezą w szkodę. Co zrobić, gdy będące pod ochroną zwierzęta zjadają zabytkowy, również chroniony park?

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości