Sierpień 1980. Wąsaty elektryk wspiął się właśnie na szczyt płotu. Wystarczy skok, a będzie w stoczni. - Jak chcesz, możesz skoczyć. Ale na twoim miejscu bym się zastanowił… – odezwał się anioł, składając biało-czerwone skrzydła. - Bo jeśli przeskoczysz, to wiele się zmieni.
– Co się zmieni? – pyta wąsacz, zirytowany, bo mu się spieszy. – W ogóle coś ty za jeden? Pojawiasz się nie wiadomo skąd i ani be, ani me, ani kukuryku… – Wszystko się zmieni… - kontynuuje z anielskim spokojem anioł: - Będzie wielki strajk. Wielki ruch. Wielkie nadzieje, których nie uda się spełnić. Jedne państwa rozpadną się, a inne powstaną. Upadną pierwsi sekretarze, runie imperium i padnie mur w Berlinie. Dokonasz, jak sam powiesz, zwrotu o 360 stopni… – O kurczę! Nie ma sprawy, skaczę… - Ale będą też plusy ujemne. - Plusy ujemne? Nie wciskaj mi kitu, jestem elektrykiem, nie ma czegoś takiego. - Na ziemi nie ma, u nas jest. To rodzaj wyższego metafizycznego paradoksu. Niektórzy będą, na przykład, mówić, że jesteś Bolkiem. – Kim? – Bolkiem, tajnym agentem bezpieki... – Eee, to nie skaczę. – Jak chcesz. Jeśli jednak skoczysz, nie minie dziesięć lat, a Polacy odzyskają wolność. Ludzie będą cię nosić na rękach, pójdziesz siedzieć, a potem znowu będą cię nosić. I dasz popalić komuchom. – Jak tak, to skaczę... – A potem z jednym z nich przegrasz wybory. Zostaniesz prezydentem, a potem przestaniesz być prezydentem. – Niemożliwe. – Tak będzie. I dostaniesz najważniejszą na świecie nagrodę. – Dużo? – Bardzo dużo. Wszyscy na świecie będą znali twoje nazwisko, choć, niestety, mało kto będzie potrafił je prawidłowo wymówić. Spotkasz się z najważniejszymi: prezydentami, premierami, świętymi ludźmi. – Skaczę. – Powinieneś wiedzieć jeszcze o czymś, że za trzydzieści lat młodziutcy magistranci, którzy dzisiaj jeszcze się nie urodzili, będą pisać, że sikałeś do kropielnicy. – O tym? – Niestety. – Chrzanię, nie skaczę. – I że byłeś „nożownikiem z kompleksem Edypa”. – Że co? Kim? – Nieważne. Tak będą pisać. – To im wytłumaczę, że było inaczej. – Nie wszyscy będą chcieli wierzyć. – Mnie nie uwierzą? – Sam do tego dojdziesz: Miała być demokracja, a tu każdy wygaduje co chce! - Zaraz, zaraz… Mówisz, że zmienię pół świata i po tym wszystkim będę się przejmował jakimiś duperelami, magistrami? – Niestety. Żal będzie patrzeć. - Według ciebie, powinienem skoczyć? Jesteś za tym, żebym skoczył? – Jestem za – rzekł anioł, spuszczając głowę i dodał z uśmiechem. - A nawet przeciw. – Jestem za, a nawet przeciw! Dobre! Muszę to sobie zapamiętać. – Nie chcesz? – Nie chcę, ale muszę. Lech skacze. Anioł zapada się pod ziemię. Historia rusza z miejsca. Dariusz KuziakChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!