Reklama

Po kim?

Ostatnie majowe spotkanie kard. Nycza z ministrem Bonim ani o milimetr nie pchnęło do przodu kwestii wprowadzenia odpisu 0,3% na rzecz Kościoła. Przeciwnie! Hierarcha wyraził obawę, że kalkulacja, zakładająca hojność 95% katolików (stanowiących wszak Naród Polski) „jest oparta na niejasnych przesłankach”. Przewidywano, że jeśli każdy wierny zadeklaruje 3 promile ze swych podatków na wsparcie Kościoła – matki naszej, to na jego konto wpłynie ok. 100 milionów zł. Tymczasem kościelne statystyki pokazują niemiłosiernie szczerze, że wszystkich niedzielnych mszy wysłuchuje najwyżej co trzeci katolik, co czwarty zaś solennie deklaruje gotowość złożenia swego „wdowiego grosza” na rzecz Kościoła. Tyle że kwota końcowa okazałaby się prawie o połowę niższa od założonej.

I w zasadzie w tym miejscu mógłbym skończyć. Bo powyższa informacja sama w sobie jest wymowna i nie wymaga komentarza. Jednak o wiele bardziej niepokojące od lęków abp. Nycza są słowa ministra Boniego, który - jak określili komentatorzy – szukając sposobu obłaskawienia Kościoła, wymyślił, że przez cztery lata rząd będzie dokładał z kiesy podatników kwotę, której zabraknie do założonych 100 milionów złotych rocznie. Mówiąc inaczej, rząd wyręczy opieszałych, skąpych lub kontestujących (po cichutku) katolików, którzy będą migać się od wspierania Kościoła dobrowolną ofiarą.
A ja zachęcam rząd do rozszerzenia tego, zaiste, świetnego pomysłu. Oczekuję, że w imię okazania chrześcijańskiego miłosierdzia i miłości zechce dopłacać żebrakom (ale tylko Polakom, bo kryzys...), którzy nie zbiorą określonej przez ministra finansów rocznej kwoty datków. A dlaczego nie? Jak szaleć, to szaleć! Brakuje na wszystko, a tu proszę: świeckie Państwo pieniędzmi podatników chce wspierać wspólnoty religijne, bo ich wierni nie mają chęci, serca, bądź przekonania, by to robić...

Toż to czysta paranoja! A cóż to za chrześcijanie!? Cóż za zwierzchnicy duchowi, mający się za następców Apostołów? Przecież uczniowie Zbawiciela nie dość, że co mieli – rozdali uboższym od siebie, to jeszcze pracowali na swoje utrzymanie, szyjąc namioty, łowiąc ryby, czy uprawiając rolę. Toż sam Jezus pomagał ojcu, św. Józefowi, (robotnikowi przecież!) w warsztacie. Z treści Biblii nie wynika, aby – choć klepali biedę – Syn Miriam lub Jego opiekun zabiegał o dotację od cesarza, czy namiestnika Judei...
Jeden z uczestników dyskusji internetowej, komentując przygany wobec rządu Donalda Tuska za to, że ten „jeszcze nie oddał Kościołowi majątku, który „czerwoni” zagrabili”, napisał: „Ciekawe, po kim Kościół odziedziczył te majątki, bo na pewno nie po Chrystusie i Apostołach.”
No, właśnie– po kim?
Boxer

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama