Reklama

Prawo ojca?

- Dzień dobry. Jestem poszkodowanym przez syna naczelnika wydziału prewencji w siedleckiej policji – grzecznie przedstawił się nasz informator. – Chłopak włamywał się do mieszkań i kradł. Złapano go na gorącym uczynku.


…Ups! Rzecznik KMP w Siedlcach Jerzy Długosz potwierdza:

- Było takie zdarzenie. Zatrzymano dziewiętnastolatka, którego ojciec jest naczelnikiem wydziału prewencji. Zatrzymany spędził prawie dwa dni w areszcie, dopóki policjanci nie wykonali koniecznych czynności. Gdy prokuratura postawi  zarzuty, sprawa trafi do sądu.

Nasz informator ma jednak wątpliwości, czy wszystko działo się tak oficjalnie, jak powinno się dziać i jak wygląda to w policyjnych komunikatach.

Było ich trzech...

- Wie pani… Tych chłopaków było trzech – zaczyna opowieść nasz informator. – Napadli na dom jednego pana. I wpadli. Facet przyszedł wcześniej i zobaczył, co się dzieje. To ci w nogi! Dwóch uciekło, a ten trzeci wsiadł do samochodu, żeby odjechać. Ale że było zimno, a akumulator słaby… Samochodzik nie odpalił, proszę pani.
No i samochodzik został. Chłopak uciekł, ale wezwany patrol szybko ustalił, kto był właścicielem auta. Okazało się, że tatuś. Pan naczelnik.

- I proszę sobie wyobrazić, że niedługo potem pan naczelnik przyjechał… z synem. Poszkodowany rozpoznał szybko włamywacza, ale policja nie zatrzymała chłopaka, tylko on tak sobie stał przy tatusiu.

Nasz informator opowiada, że tatuś zaproponował, iż pokryje wszystkie straty, jakie poszkodowany poniósł. Tłumaczył, że ma kłopoty wychowawcze z synem i że bardzo za niego przeprasza.

- Tylko wie pani… ten poszkodowany to ławnik sądowy. I jak to usłyszał, to miał dość! Dość tych włamań, dość takiego załatwiania sprawy, bo ona nic nie załatwia. Problem był, jest i będzie, jeśli taki chłopak nie poniesie kary. Przecież przy chłopaku znaleziono skradzione rzeczy. I odmówił! Pan naczelnik dał mu kartkę ze swoim nazwiskiem i telefonem, jeśli się facet namyśli. 

Nasz informator twierdzi, że młody włamywacz prawdopodobnie wiedział, gdzie, kiedy są jakie patrole.
- Bo wie pani… Te włamania zawsze były tam, gdzie policji akurat nie było. A czy to nie pan naczelnik prewencji układa dyżury i grafik? 

Nas ciekawiło, jak zakończyła się sprawa na miejscu włamania.
- Nijak. Panowie zmienili akumulator i odjechali. Pan naczelnik z synem. Tylko wie pani co? Jak to możliwe, że on nadal jest naczelnikiem, podczas gdy przeciwko jego synowi toczy się postepowanie? Czy policjanci się nie boją, że będzie przeszkadzał i mataczył? Przecież może mataczyć.

Ojciec czy funkcjonariusz?

Jak nas poinformował Jerzy Długosz, naczelnik jest naczelnikiem, bo to nie on popełnił przestępstwo. Syn jest pełnoletni i sam odpowiada za swoje czyny. To, czyim jest synem, nie ma znaczenia.
- W tej sprawie nie było mataczenia, bo sprawca był zatrzymany, a w tym czasie policjanci wykonali niezbędne czynności – mówi Jerzy Długosz.
Pytamy o rozmowę naczelnika z poszkodowanym, gdy proponował pokrycie szkód w zamian za niewnoszenie oskarżenia. Nasz informator twierdzi, że poszkodowany mówił o tym na policji i pokazywał kartkę, którą otrzymał od naczelnika.
- Chcieli ją od niego, ale on głupi nie jest. Nie dał – twierdzi nasz informator.

Jerzy Długosz uważa, że to jest już rola dla prokuratora.
- Jeśli ten mężczyzna tak zeznawał i jest to w protokołach, to prokurator może się domagać dalszych wyjaśnień – mówi rzecznik policji. – Dopóki pan naczelnik nie ma postawionych zarzutów, dopóty może normalnie pracować. Gdyby miał, komendant na pewno szybko podjąłby decyzję i zawiesił naczelnika w jego obowiązkach.

Zdaniem Jerzego Długosza, duże znaczenie ma także sposób, w jaki naczelnik miałby rozmawiać o sprawie syna.
- Jeśli zareagował jako ojciec, to nie ma w tym przestępstwa, bo to normalne, że rodzic chce pokrzywdzonemu wynagrodzić straty w poczuciu obowiązku. Przestępstwem byłoby, gdyby powoływał się na swoją funkcję, koneksje, gdyby występował jako funkcjonariusz i obiecywał z tego tytułu jakieś profity.

To, czy syn naczelnika był zamieszany w jeszcze inne włamania, zapewne wyjaśni śledztwo. Zdaniem informatora tak było, ale to musi zweryfikować policja i prowadzone postępowanie. Dla naczelnika na pewno jest to osobisty dramat. To nie tylko ojcowska porażka, ale też klęska stróża prawa, który zajmuje się… prewencją, a więc zapobieganiem przestępczości i jej zwalczaniem. Pytaliśmy rzecznika, czy pan naczelnik będzie chciał z nami rozmawiać, choćby w sprawie podejrzeń, że syn korzystał z jego policyjnej wiedzy, ale w policji zasada jest jedna: prasę na klatę przyjmuje pan rzecznik. Trudno.
I pomyśleć, że gdyby nie słaby akumulator…

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości