Reklama

Przewodniczący czeka na wyrok

- Nie mam wątpliwości, że w czerwcu ubiegłego roku zrobiłem źle. Mimo to uważam, że jestem uczciwym człowiekiem. Pierwszy raz zdarzyła mi się taka sytuacja – mówi Grzegorz W., przewodniczący Rady Gminy w Huszlewie, przyłapany na prowadzeniu auta pod wpływem alkoholu.

 

7 marca przed siedleckim Sądem Okręgowym odbędzie się rozprawa odwoławcza. W sądzie I instancji Grzegorz W. w listopadzie ubiegłego roku został skazany za to, że w czerwcu 2012 roku jechał samochodem mając 2,32 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Sąd zakazał mu prowadzenia pojazdów przez dwa lata oraz karę finansową - w sumie około 2 tys. zł. Wyrok nie jest prawomocny. Adwokat Grzegorza W. złożył apelację.    - Mój obrońca stwierdził, że sąd nie uwzględnił niektórych jego wniosków, ważnych dla tej sprawy – mówi Grzegorz W. - Nie ma wątpliwości, że w czerwcu ubiegłego roku zrobiłem źle. Mimo to uważam, że jestem uczciwym człowiekiem. Pierwszy raz zdarzyła mi się taka sytuacja. Wiele osób występuje w roli oskarżycieli, czy sądu, i komentuje fakt, że wciąż jestem przewodniczącym. Najgorsze jest jednak to, że nie są to ludzie bez winy. W tak małej gminie, jaką jest Huszlew, wszyscy się znamy. Ci komentatorzy doskonale wiedzą, że mają na sumieniu podobne, jak nie gorsze występki.   Od czerwca minęło już osiem miesięcy. Grzegorz W. mógł zrzec się mandatu, który i tak utraci, gdy wyrok się uprawomocni. Wiele osób, w tym radnych gminy Huszlew, twierdzi, że Grzegorz W. po prostu gra na zwłokę. Wójt Stanisław Stefaniuk nie komentuje sprawy, od początku zasłaniając się przepisami: - Jestem organem wykonawczym, przewodniczący mi nie podlega. Nie będę go oceniał.  

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama