Staliśmy we trzech: Pastor, Mateusz i ja. Komentując ostatnie rzeczywiste i „napompowane” sensacje, uznaliśmy zgodnie, że poniżanie i obrażanie bliźnich – nawet takich, z których poglądami się nie zgadzamy – bynajmniej nie jest korzystaniem z wolności słowa, ale zwykłym chamstwem.
I tak – od komentarza do komentarza – doszliśmy do problemu ogromnego nasycenia przestrzeni publicznej złymi słowami i myślami.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!