Czteroletni Bartek nie spędził na lodowisku nawet pięciu minut. - Nie byliśmy pewni, czy będzie chciał jeździć na łyżwach. Pierwszy raz w życiu miał łyżwy na nogach - opowiada Anna Rogowska, mama Bartka. - Zdążyliśmy przejechać dosłownie kawałeczek.
Na Bartka i jego rodziców wpadł z impetem rozpędzony nastolatek. Przewrócił wszystkich troje. Mąż pani Anny, kawał chłopa, poleciał jak piórko. Bartek leżał na lodzie, krzyczał i bardzo płakał. Pół godziny później czterolatek był już usypiany przed badaniem w szpitalu. Zrobiono mu tomografię głowy. Diagnoza: pęknięta podstawa czaszki. Niedzielny rodziny wypad na ślizgawkę zmienił się w koszmar.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!