- Czy to nie twój prosiak jest u mnie na podwórzu? – zapytała sąsiadka. Był bardzo wczesny ranek. Zaczęła się niedziela. Jedna z najgorszych w życiu Kazimierza Buczyńskiego z Liszek w gminie Repki.
- Pomyślałem, że prosiak na pewno nie jest mój. Bo nigdy nie zdarzyło się, żeby prosiak wyskoczył z boksu, jak ścianka ma metr wysokości. Nie było takiej możliwości, żeby uciekł – opowiada pan Kazimierz.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!