Reklama

Psy mordercy

- Czy to nie twój prosiak jest u mnie na podwórzu? – zapytała sąsiadka. Był bardzo wczesny ranek. Zaczęła się niedziela. Jedna z najgorszych w życiu Kazimierza Buczyńskiego z Liszek w gminie Repki.

- Pomyślałem, że prosiak na pewno nie jest mój. Bo nigdy nie zdarzyło się, żeby prosiak wyskoczył z boksu, jak ścianka ma metr wysokości. Nie było takiej możliwości, żeby uciekł – opowiada pan Kazimierz. 
- Musi być twój. Taki sam, znaczny, bez ogona. Cały pokaleczony  – upierała się sąsiadka.
Kazimierz Buczyński poszedł do chlewni. Niedaleko. Kilkanaście metrów od domu. Ledwie otworzył uchylone drzwi, wyskoczył z nich czarniawy pies. To, co zobaczył za drzwiami, sprawiło, że gospodarz zamarł. W jednym z boksów chlewni leżało pokotem kilkadziesiąt prosiaków. – W pierwszej chwili pomyślałem, że śpią. Ale zaraz zobaczyłem, że są zbryzgane krwią. Wszystkie zagryzione na śmierć – opowiada Kazimierz Buczyński.
W ciężkiej próbie z pomocą przyszła rodzina, sąsiedzi i znajomi. Prosiakom już nie można było pomóc. Kilkanaście osób ruszyło za psami – okazało się, że są to dwa psy - które zagryzły prosiaki.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości