Reklama

PUK, worki i wielbłądy

A bo to najgorzej, jak miastowa na wieś się wyprowadzi. Zaraz wprowadza na wsi miastowy porządek rzeczy. A to już niefajne jest. Bo oto, nagle, każe się tłumaczyć kierownikowi, domaga wykonania usługi i taka ogólnie upierdliwa jest...

Dzień pierwszy. Gmina Mordy. Miastowa wystawia kilka worków z segregowanymi śmieciami przed posesję. Zgodnie z harmonogramem, to dziś PUK worki ma odebrać. Miastowa jedzie do pracy, do Siedlec. Mija po drodze wsie, w których przed każdym domem stoją worki z odpadami.
Po powrocie z pracy, niemiła niespodzianka. Przed jej domem i kilku sąsiadów worki stoją nadal. PUK nie odebrało odpadów.
Krótki telefon do przedsiębiorstwa. - Nie odebrane? Zorientujemy się, o co chodzi, ale pewnie jutro ktoś po nie przyjedzie – informują miłe panie. – Proszę podać swój telefon, powiadomimy, co dalej. Nie powiadamiają.

Dzień drugi. Miastowa jedzie do pracy, patrzy z irytacją na worki, do których nocą już dobierały się psy. Znowu rozwleką śmieci!
- Nie jesteśmy od sprzątania, tylko od zabierania odpadów – powiedzieli jej kiedyś panowie ze śmieciarki, zostawiając na drodze to, co z rozdartych worków wypadło. 
Po powrocie do domu szlag miastową trafia. Worki nadal stoją. - To trzeba z kierownikiem rozmawiać, my mówiłyśmy – tłumaczą panie w PUK.

Dzień trzeci. Worki stoją nadal.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama