Reklama

Ryzykownie, świadomie, na krawędzi

Największy budżet, wydatki: 68,5 mln zł, rekordowe inwestycje, ale i nieliche zadłużenie. Czy to nie zbyt dużo, jak na zaledwie 13-tysięczne miasto? - To budżet cywilizacyjnego skoku dla Węgrowa - przekonywał burmistrz, Jarosław Grenda. - Robiłbym to bardziej rozważnie. Nie zadłużał się tak - kontrował radny, Tadeusz Kresa.

- To bardzo inwestycyjny budżet, mamy duże środki unijne do wykorzystania. Musimy temu podołać – mówił Dariusz Konopiński, przewodniczący komisji rozwoju gospodarczego i budżetu na ostatniej sesji Rady Miejskiej Węgrowa, rozpoczynając dyskusję nad budżetem miasta na 2010 rok.
Radny Tadeusz Kresa pytał o wielkość zadłużenia miasta. Według odczytanej na sesji opinii RIO, na koniec 2010 r. miasto będzie zadłużone na 29 procent swoich dochodów. – Według mnie, zadłużenie będzie o wiele większe – stwierdził radny.
Jak wyjaśniała skarbnik Agnieszka Kądziela-Biernat, faktyczne zadłużenie, polegające na zestawieniu długu z dochodami, wyniesie 44,6 proc. – Limity ustawowe nie obejmują jednak zadłużenia, które wiąże się z inwestycjami unijnymi. Dlatego RIO pisze o 29 proc. – tłumaczyła.

Następcy sobie nie poszaleją
Jak obliczył radny, zadłużenie miasta wzrośnie w tym roku do 28 mln zł. Dzięki znacznemu wsparciu unijnemu, wskaźnik zadłużenia na razie będzie pod kontrolą. – Ale jak będzie wyglądał budżet na rok 2011, gdy funduszy unijnych nie będzie? – pytał radny, Tadeusz Kresa. W 2011 r. dochody wyniosą 37 mln zł, a zadłużenie prawie 25 mln zł, czyli nowa Rada nie będzie mogła sobie poszaleć w inwestycjach – mówił.
Przyznał, że nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, z jakich inwestycji należało zrezygnować, bo wszystkie są miastu potrzebne. – Ale robiłbym to bardziej rozważnie. Nie zadłużał się tak – przekonywał. Według wyliczeń radnego Tadeusza Kresy, na koniec 2010 r. każdy mieszkaniec Węgrowa, od niemowlaka po najstarszego emeryta, będzie zadłużony na ponad 2 tys. zł. A obecny dług miasto będzie spłacać do 2020 r. – Wtedy radnym może być obecny uczeń gimnazjum – zauważył. – Uważam, że w mieście powinno się budować na przykład więcej mieszkań i usunąć ludzi z tych  budynków drewnianych, w których mieszkanie uwłacza ich godności. A na budownictwo mieszkaniowe przeznaczyliśmy mało pieniążków – zauważył Tadeusz Kresa. - Będziemy mieli rynek, ale mieszkańcy będą nam wypominać niektóre błędy… - przekonywał.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości