Na sejsi Rady Miasta Siedlce, która odbyła się tuż przed świętami nie udało się uchwalić budżetu miasta. Kolejna sesja odbędzie się 29 grudnia.
Radni PiS i STS zarzucali prezydentowi, że doprowadził do ogromnego zadłużenia miasta.
- Mamy już ponad 460 milionów długu – mówiła radna Marta Sosnowska. – Gdyby nie to, że rząd podniósł limit, do którego mogą zadłużać się samorządy, to już byśmy byli bankrutami.
Iwona Orzełowska zarzuciła prezentowi, że jako idący na sztandarach z hasłem „bezpartyjny” mógł rozmawiać z każdym i starać się o pozyskanie środków dla miasta, tymczasem Andrzej Sitnik skłócił się zarówno z radnymi, posłami, jak i częścią włodarzy gmin wokół miasta.
- Pan jest absolutnym zaprzeczeniem cech przywódcy i menadżera. Tego nie da się popierać i akceptować – dodała. Prezydenta popierali radni KO. W ich imieniu Krzysztof Chaberski stwierdził, że winę za sytuację finansową miasta ponosi rząd PiS. Dodał również, że Andrzej Sitnik może się zmienić...
Maciej Nowak wyliczył, że prezydent Sitnik zadłużył miasto na 240 milionów złotych (łącznie z kosztami obsługi tego długu). – Jest to 3157 złotych na każdego mieszkańca, począwszy od niemowlaka do seniora- mówił.
Czarę goryczy przelała chyba jednak wypowiedź Mariusza Dobijańskiego, który powiedział wprost to o czym myśli część radnych. – Od 5 lat jesteśmy straszeni tym, że jak nie przyjmiemy budżetu, to ludzie nie dostaną pensji – mówił. - Ja nie jestem maszyną do głosowania.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze