Musi w nich być coś nośnego i chwytliwego, skoro ludzie chętnie przychodzą i bawią się na koncertach. Może melodyjność, może skoczność i śpiewność tych piosenek, a może suma tych wszystkich cech?
„Czy mamy do czynienia z narodzinami nowego głosu pokolenia? Dopiero przyszłość pokaże. Jednak będąc na koncercie Happysad w wypełnionej po brzegi warszawskiej Proximie i słysząc, jak cała sala śpiewała niemal wszystkie teksty z zespołem - czułem, że dzieje się coś naprawdę ważnego”. To fragment recenzji Jordana Babuli, opublikowanej w 2005 roku w miesięczniku „Teraz Rock”. A przytaczam ją tylko dlatego, aby podkreślić, że przyszłość owszem, pokazała... Chociaż właściwie jest też inny powód.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!