Reklama

Siedlecka Metalmania

Przed nami duże wydarzenie. 8 kwietnia w siedleckim klubie „peHa” zagra Roman Kostrzewski z grupą „KAT”. W roli supportu - lokalne kapele „Imaginarium” i „Wrath!”.

Roman Kostrzewski i „KAT” odwiedzą Siedlce w ramach trasy promującej płytę „Biało-Czarna”, która trafiła na półki sklepowe 6 kwietnia. Muzycy długo kazali czekać fanom na premierowe wydawnictwo. Poprzedni krążek, „Szydercze zwierciadło”, ujrzał światło dzienne - bagatela - 14 lat temu. Mniej więcej tyle samo czasu minęło od ostatniej wizyty „KATA” w Siedlcach. Legenda polskiego metalu zagrała na deskach Amfiteatru w latach 90. ubiegłego wieku (w kapeli grał jeszcze Piotr Luczyk) wspólnie z grupami „IRA” i „TSA Evolution”.

Można się więc spodziewać, że wygłodniali fani przypuszczą prawdziwy szturm na mały klub „peHa”. Tym bardziej że do rozdysponowania jest tylko 200 biletów. Sala, owszem, może pomieścić i więcej osób, ale przepisy, które zmuszeni są respektować organizatorzy, raczej tego nie umożliwiają. Podobny problem pojawił się podczas marcowego koncertu grupy „Farben Lehre” - było więcej chętnych niż dopuszczają względy bezpieczeństwa. Siedlce to miasto z tradycjami, jeśli chodzi o organizację dużych koncertów rockowych, ale ostatnio zaczęły się problemy: nie ma dużej sali na koncerty kapel grających ostrą muzykę. 

Miejski Ośrodek Kultury po wyremontowaniu Sali „Podlasie” niechętny jest tego typu przedsięwzięciom, a sala teatralna CKiS zwyczajnie się do tego nie nadaje. Pozostaje więc tylko plener (Amfiteatr - wiosną, latem lub wczesną jesienią) i dobra wola Tadeusza Goca, który pozwala młodym zapaleńcom organizować tego typu imprezy w Uczelnianym Ośrodku Kultury UPH.
Roman Kostrzewski i „KAT” to prekursorzy rodzimego trash & heavy, zaliczani, obok zespołu „Turbo” oraz „TSA”, do tzw. Wielkiej Trójcy Polskiego Metalu. Zespół z taką marką powinien grać na scenach z prawdziwego zdarzenia. To, że Siedlce w tej chwili takową nie dysponują, nie stawia miasta w pozytywnym świetle. Można jedynie się pocieszać, że „KAT” wynagrodzi fanom wszelkie niedostatki (mała sala o nie najlepszej akustyce) dobrym koncertem.

Zgromadzoną publiczność rozgrzewać będą siedleckie zespoły „Wrath!” (nowa odsłona „Masakratora”) i „Imaginarium”. Pamiętacie Marcina Ciekota? Swego czasu śpiewał jednocześnie w metalowej grupie „Penthause” i Chórze Miasta Siedlce. Jednego dnia wychodził na scenę w czarnej skórze, machał długą grzywą oraz straszył ostrym growlingiem, a drugiego w garniturze i pod muchą wykonywał „Requiem” Mozarta w jednym z siedleckich kościołów. Obecnie jest wokalistą grupy „Imaginarium”. Panowie lubią zaskakiwać i starają się, żeby to, co robią, nie było przewidywalne. Oczywiście w ich muzyce można się doszukać wpływów takich kapel jak „Faith No More” czy „Dream Theater”, ale... - To tylko dyskretna podpowiedź. Nie mamy ochoty utożsamiać się z jednym konkretnym gatunkiem muzyki – deklaruje Marcin Ciekot. Chociaż jest coś, co wiąże ich silnie z rockiem progresywnym. Jednym z pierwotnych założeń tego nurtu było zerwanie z tradycją 3-minutowych piosenek na rzecz dłuższych, bardziej rozbudowanych form muzycznych. Najdłuższa kompozycja „Imaginarium”, „Revolution Of Hope”, trwa ponad 10 minut. Tę arcyciekawą suitę znajdziecie na płycie demo zespołu dostępnej podczas koncertu. Początek „siedleckiej Metalmanii” 8 kwietnia o godz. 19.00 w klubie „peHa”.

TOMASZ MARKIEWICZ

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama