...Zauważono mężczyznę, który oddawał mocz w miejscu publicznym. (...) Mężczyzna ten na mój widok zaczął uciekać przez park - napisał w notatce służbowej policjant z komisariatu w Mrozach. Tak zaczyna się z pozoru absurdalna historia.
W przedświąteczną grudniową niedzielę mieszkaniec Mrozów, Zygmunt Mroczek wszedł do kościoła w Kałuszynie. Chciał sprawdzić, o której godzinie są tu rekolekcje. Potem zamierzał jeszcze jechać do matki, mieszkającej w Mroczkach. Po około półgodzinie wyszedł i... zachciało mu się siku. Stanął przy jednym z drzew pobliskiego parku. Sikając, dojrzał nadjeżdżający radiowóz. Na widok policjantów zaczął uciekać przez park. - Wystraszyłem się – mówi. - Dobiegłem do jakiejś posesji. Jeden policjant mnie gonił, drugi podjeżdżał samochodem. Ten, który biegł, krzyknął do mnie: „Dlaczego uciekasz, gdzie się odlewasz”. Chciał mnie przewrócić, ale dostałem tylko pięścią w twarz. Zapytałem: „Dlaczego mnie bijesz?”. Usłyszałem: „Będziesz krzyczał, że cię biję, to w kajdanki i na komendę”. Powiedział też do mnie: „Ty k... menelu”. Potem na posterunku zeznałem, że policjant nazwał mnie lumpem, bo zapomniałem słowa menel. Policjant krzyczał, to ja do niego też: „Dlaczego mnie uderzyłeś! Ty policjancie za pięć groszy!”.
Akcja
Funkcjonariusze zakuli Mroczka w kajdanki i zawieźli na posterunek w Mrozach. Tam odmówił dmuchania w alkomat, bo chciał, by zawieźli go na badanie krwi. Wystraszył się, kiedy usłyszał, że to badanie będzie go kosztowało 300 zł. Stróże prawa spisali protokół i chcieli, by zatrzymany go podpisał. Odmówił. Dlaczego? - Bo napisali, że używałem wobec nich obelżywych słów – wyjaśnia Mroczek. - Nie pozwolili mi zadzwonić do żony, do nikogo. Zabrali komórkę. Zapakowali znowu do samochodu i zawieźli do Mińska na komendę. Myślałem, że po przesłuchaniu i wyjaśnieniach puszczą mnie do domu. Ale kiedy zobaczyłem, że jest niemal godzina 18, a nikt nie myśli mnie zwolnić, powiedziałem, że choruję na serce i biorę leki. Policjanci zawieźli więc zatrzymanego mężczyznę do lekarza w Mińsku. Został zbadany, ale policjanci nie wnioskowali, by zbadać także jego krew na zawartość alkoholu. Kiedy okazało się, że nic mu nie jest, zamknięto go w areszcie. Oskarżonym został Mroczek, poszkodowanymi policjanci.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!