Reklama

Spokojnie, to tylko wylew...

Zastępca koordynatora oddziału wewnętrznego w Łosicach, Andrzej P., chciał odesłać do domu mężczyznę przechodzącego udar mózgu. Lekarz stwierdził, że pacjentowi nic nie jest. Tymczasem pacjent miał krwotoczny, podpajęczynkowy udar mózgu. Tylko determinacja żony pacjenta spowodowała że został na oddziale w Łosicach.

Poniedziałek
Pani Halina opowiada, że był to zwykły dzień. Nic specjalnego się nie wydarzyło. Z mężem położyli się spać dość wcześnie. Tuż przed północą pan Jan obudził się z ostrym atakiem bólu głowy.
Przestraszyłam się.  Mężowi zesztywniał kark, nie mógł oddychać. Wezwałam pogotowie – opowiada pani Halina
Pan Jan i pani Halina mieszkają w Mostowie w gminie Huszlew. Karetka z Łosic pokonała dystans około 15 kilometrów bardzo szybko.
- Pogotowie zabrało męża, a ja zostałam sama w domu z malutkim dzieckiem. Myślałam, że oszaleję. Nie wiedziałam, co się dzieje i nie mogłam nic zrobić, tylko czekać – opowiada pani Halina.
Około godz. 1 w nocy kobieta otrzymała telefon z izby przyjęć łosickiego szpitala.
- Usłyszałam w słuchawce, że mąż jest zdrowy i nie zostanie przyjęty na oddział. Lekarz był oburzony, że wezwałam karetkę, zawracałam im głowę, a mojemu mężowi nic nie jest. Zdziwiło mnie lekceważące zachowanie lekarza, ale z drugiej strony ucieszyłam się, że mąż jest – mówi pani Halina.
Kobieta nie miała wyboru musiała zostawić dziecko w domu i pojechać po pana Jana. Kiedy go zobaczyła, oniemiała.
- Nie mógł wstać z łóżka. Kark był cały czas sztywny, oczy rozbiegane. Zapytałam pielęgniarkę, co się dzieje, a ta wzruszyła tylko ramionami. Tłumaczyłam lekarzowi i pielęgniarce, że zachowanie męża nie jest naturalne. W końcu udało mi się uprosić, by Jan został na oddziale – relacjonuje pani Halina.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości