- Gdy się pojawili w okolicy, zrobiło się zamieszanie. Byli obcy, wyglądali inaczej. Myślałem, że to Żydzi. Mieli czarne kapelusze i brody wycięte w szpic. A te ich kobiety? Jak zakonnice: białe czepki, sukienki jak habity – mówi o amiszach starszy mężczyzna, spotkany między Pustelnikiem a Cezarowem.
- Teraz nachwalić się ich nie mogę. Tacy ludzie to dar od Boga. Biednie żyją, a jeszcze pomagają innym. Mleko darmo rozdają, bo ich krowa mocno mleczna. Siano najpierw zwożą sąsiadów, a dopiero potem zabierają się za swoje, choćby w powietrzu wisiała największa burza. Gdy Jakub jedzie na targ, to wszystkich po drodze zabiera, a potem pół dnia rozwozi. Nikt z naszych by o tym nie pomyślał... czytamy w tekście Tomasza P. Terlikowskiego „Zapomniany świat amiszy”.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!