Reklama

Tanio i bez... sensu?

Firma, która wykonuje topografię interferencyjną, mówi, że ta metoda naprawdę pomaga. Ale pytani o nią lekarze specjaliści nie bardzo wiedzą, na co. A pacjenci wiedzą tyle, że musieli za nią zapłacić.


Informacje o „Białym weekendzie” zamieściła odpłatnie w marcowym numerze „TS” prywatna firma Centrum Profilaktyki, Diagnostyki i Rehabilitacji „R-M” z południa Polski. Treściwe ogłoszenie zapraszało na diagnostyczne badania kręgosłupa metodą „topografii interferencyjnej”. Miało być bezboleśnie, nieinwazyjnie i w dodatku tanio (19 zł).

Na badanie z dowodem

To skusiło naszą Czytelniczkę. Poszła, zapisała się, skorzystała, a dopiero potem przyszła refleksja. - Badanie było dziwne. Trwało krótko, a osoba, która je wykonywała, ograniczyła się jedynie do postawienia 2 znaków mazakiem na plecach - podsumowuje. Teraz chciałaby się dowiedzieć, co to jest topografia interferencyjna. Nie rozumie też, po co biorących udział w badaniu proszono o dane osobowe.

- Wchodząc do gabinetu, pacjenci niewyraźnie wymawiają swoje nazwisko. Już nie raz zdarzały się pomyłki. Przy odbieraniu wyników okazywało się, że czyjeś nazwisko zostało przekręcone. A łatwo się pomylić. Może być pani Krecka, a może być i Grecka, prawda? - tłumaczy Ewa Draczyńska, właścicielka „R-M”. - Dlatego praktykujemy wpisywanie nazwiska w oparciu o dowód. Zresztą równie dobrze może to być prawo jazdy. Nam nie są potrzebne dane osobowe, nie spisujemy peselu i innych danych. Chcemy jedynie prawidłowo wpisać nazwisko pacjenta - wyjaśnia szefowa Draczyńska.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości