Starsza pani zaczęła swoją opowieść ledwie dosłyszalnym głosem. O tym, jak bardzo była zdenerwowana, świadczyły drżące ręce i z trudem powstrzymywane w oczach łzy…
7 lipca ok. godz. 9.00 rano jechała autobusem linii nr 3 w Siedlcach do lekarza. - Miałam przy sobie bilet elektroniczny i legitymację emeryta rencisty z PESELEM. Niestety, nie wzięłam ze sobą dowodu osobistego, bo nie myślałam, że będzie mi potrzebny. Tymczasem kontrolerka, która sprawdzała bilety w tym autobusie, zażądała ode mnie dowodu osobistego. Zdziwiłam się, bo na bilecie elektronicznym nie ma żadnej informacji o tym, że jest on ważny tylko z dowodem osobistym - wspomina pani Stanisława.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!