Zasadniczo bardzo lubię swoje miasto. Wręcz uwielbiam tę jego opiumowo uspokajającą senność. Jest ona kojąca do tego stopnia, że wychodząc na ulicę, regularnie czytam nekrologi. Podobnie zresztą jak większość tubylców – sądząc po zainteresowaniu, jakim się one cieszą na miejskich słupach. Polecam, bo to doskonale poprawia samopoczucie. Kiedy człowiek przeczyta już ze wszystkich słupów wszystkie nekrologi, oddycha pełną piersią, mrucząc pod nosem optymistycznie: „Uf, tym razem nie ja”. I w o ileż lepszym nastroju wraca do domu. Tak. Cenię tę mieścinkę za spokój, którego mamy tu nieprzebrane pokłady. No, może z wyjątkiem okresu przedwyborczego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!