Reklama

W samo południe

20/05/2009 08:38

Czy w czerwcu 1989 roku na ulicach Siedlec wisiały plakaty z Garym Cooperem? Tym opuszczonym szeryfem z „W samo południe”, idącym samotnie pustą ulicą miasteczka, by walczyć o sprawiedliwość. Szeryfem z westernu, maszerującym nie z rewolwerem, lecz z wyborczą kartką w dłoni. Wisiały u nas te najlepiej zapamiętane, najbardziej symboliczne afisze tamtej wiekopomnej kampanii?

Nie możemy sobie przypomnieć. Nie wisiały chyba. Raczej na pewno nie wisiały. Dlatego tego właśnie plakatu nam teraz brakuje. I tego jeszcze, gdzie na tle blednącego słowa „Solidarność” wypisano program kandydatów Komitetu Obywatelskiego. Może nawet lepiej, że go nie mamy… Może lepiej nie czytać. Im dalej od tamtych wyborów, tym łatwiej spostrzec, że nie chodziło w nich o żadne detaliczne rozwiązania. Liczył się sens symboliczny. Walka o przełamanie, o to, by – jak kilka miesięcy później ogłosi w telewizji Joanna Szczepkowska – 4 czerwca skończył się w Polsce komunizm. Żeby raz w życiu można było wybrać naszych. Żeby pokonać fatum. „Pierwszy raz możesz wybrać. Wybierz Solidarność” - oto wypisane na samoprzylepnej białej karteczce zielono-czerwone sedno tamtych wyborów.
Ale wróćmy do naszych plakatów. Plakatów, afiszy i ulotek, które po dwudziestu latach, po raz pierwszy niewątpliwie, w charakterze archiwaliów, znalazły się w naszej redakcji. Andrzej Bryńczak przyszedł i rzucił cały rulon, Staszek Jastrzębski dorzucił teczkę ze swojego domowego archiwum. I przypomniałem sobie, że w rodzinnym domu coś tam za szafą, by nie poniewierało się na co dzień, kiedyś schowałem. Po dwudziestu latach wertujemy te ewidentnie historyczne szpargały. Oglądamy - co tu kryć - z pewnym rozrzewnieniem. Bo piękne i pełne pasji były czasy… Nasze w samo południe.
Wyborcze plakaty z 1989 roku. Białe płachty z czerwonym znaczkiem Solidarności. Tu i tam czarny napis. Głównie jednak biel i czerwień. Szukaliśmy tych z Lechem Wałęsą i z kandydatami na posłów i senatorów. Przy okazji trafiliśmy na inne. Szeleszczący, sztywny papier ma w sobie kruchość pergaminu. Farba wcale nie wyblakła.
Dlaczego już wtedy, w 1989, przyszło nam do głowy, że warto te papierowe płachty zachować? Zwinąć w rulon, włożyć w teczkę, położyć na strychu, w piwnicy, wsunąć za szafę. Czy to wzięło się z przypuszczenia o niepowtarzalności dziejowego momentu? Z przekonania, że w orwellowskim świecie, w którym partia kontroluje przeszłość i przyszłość, warto mieć coś za szafą? Coś, czego, gdy znów będą kłamać, można dotknąć i potwierdzić - tak właśnie było.
Tak po prawdzie, to te plakaty nie miały prawa ocaleć. Plakaty wyborcze, zgodnie ze swoim przeznaczeniem, powinny zszargać się i spłowieć na murach, zatracić się i unicestwić w wyborczej walce. I tak właśnie się stało. Te, które ocalały, to dezerterzy, dekownicy tamtej wiosny.
Dariusz Kuziak

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości