Czy w czerwcu 1989 roku na ulicach Siedlec wisiały plakaty z Garym Cooperem? Tym opuszczonym szeryfem z „W samo południe”, idącym samotnie pustą ulicą miasteczka, by walczyć o sprawiedliwość. Szeryfem z westernu, maszerującym nie z rewolwerem, lecz z wyborczą kartką w dłoni. Wisiały u nas te najlepiej zapamiętane, najbardziej symboliczne afisze tamtej wiekopomnej kampanii?
Nie możemy sobie przypomnieć. Nie wisiały chyba. Raczej na pewno nie wisiały. Dlatego tego właśnie plakatu nam teraz brakuje. I tego jeszcze, gdzie na tle blednącego słowa „Solidarność” wypisano program kandydatów Komitetu Obywatelskiego. Może nawet lepiej, że go nie mamy… Może lepiej nie czytać. Im dalej od tamtych wyborów, tym łatwiej spostrzec, że nie chodziło w nich o żadne detaliczne rozwiązania. Liczył się sens symboliczny. Walka o przełamanie, o to, by – jak kilka miesięcy później ogłosi w telewizji Joanna Szczepkowska – 4 czerwca skończył się w Polsce komunizm. Żeby raz w życiu można było wybrać naszych. Żeby pokonać fatum. „Pierwszy raz możesz wybrać. Wybierz Solidarność” - oto wypisane na samoprzylepnej białej karteczce zielono-czerwone sedno tamtych wyborów.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!