Reklama

Wędki na sztorc!

Kto nie smaruje, ten nie jedzie. Takie powiedzenie znają chyba wszyscy. Ma ono bowiem charakter uniwersalny. Wędkarze mają powiedzenie podobne, ale odnoszące się tylko do ich hobby – kto nie nęci, ten nie łowi. I siedleccy wędkarze odczują je niestety na własnej skórze. Urząd Miasta nie zgodził się bowiem na to, aby w zalewie „Muchawka” w Siedlcach dopuścić nęcenie ryb, choćby tylko w bardzo ograniczonej formie.

Taka decyzja wywołała wielkie poruszenie w wędkarskim światku i jest tu powszechnie krytykowana. Amatorzy moczenia kija nie rozumieją, czemu urzędnicy uniemożliwiają im realizowanie swojej pasji. Czemu to właśnie oni muszą zawsze wiedzieć lepiej... I wreszcie czemu środowisko wędkarskie traktuje się tak, jak ryby – które, jak powszechnie wiadomo, głosu nie mają...
Niewtajemniczeni mogą uznać, że sprawa nie jest może najważniejsza. Wystarczy jednak posłuchać tego, co mówią wędkarze nad siedleckim zalewem, którzy kompletnie nie rozumieją decyzji o zakazie nęcenia. Tymczasem ostatnio nad zalewem pojawiły się nowe tablice informacyjnie, na których można przeczytać: „Nęcenie ryb jest zabronione”.  Członkowie Polskiego Związku Wędkarskiego, którzy czytają to „obwieszczenie”, kręcą głowami i się w nie pukają. I nie szczędzą gorzkich komentarzy.
- Nad zalewem w Siedlcach wędkuję od ponad 30 lat i zawsze wędkarze używali tu zanęty – mówi kolega „po kiju”. – A teraz ktoś wymyślił, żeby to zmienić. Czy wiedział, że bez podsypania rybkom choćby garstki płatków owsianych, nie ma mowy o wędkowaniu. Można siedzieć tydzień i nic się nie złowi. Równie dobrze można zarzucić wędkę w wannie...

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości