System kaucyjny, który obejmuje także opakowania plastikowe, funkcjonuje w Polsce już od blisko 4 miesięcy. Oficjalnie ruszył bowiem 1 października 2025 roku. I kilka dni temu w jednej z telewizyjnych audycji oceniała go minister środowiska, Paulina Henning-Kloska. Uznała, że jego wprowadzenie to sukces. I nie przyjmowała argumentów prowadzącej rozmowę dziennikarki, że w Polsce ciągle brakuje butelkomatów. I to bardzo, a w mniejszych miejscowościach często nie ma ich wcale.
Minister zapewniała, że butelkomaty są przy dużych, przekraczających powierzchnię 200 metrów kwadratowych, sklepach. Ale i to budziło wątpliwości prowadzącej.
Jak więc ten urzędowy optymizm wygląda na przykładzie Siedlec? A konkretnie największego w mieście Osiedla Tysiąclecia? Można powiedzieć, że odczucia są mieszane…
Oto bowiem w dużym pawilonie jednej z największych sieci handlowych w Polsce można oddać plastikowe butelki, oczywiście te, które się do tego kwalifikują. Ale nie tylko sam butelkomat, ale i cały system odbioru są, mówiąc oględnie, bardzo oryginalne. Butelkomat to po prostu wielkie kartonowe pudło z szarego papieru z wyciętą na środku dziurą… Ot, taka nasza prowizorka, która u niejednego klienta może budzić uśmiech.
A sam system zwrotu opakowań też nie jest specjalnie zautomatyzowany. Z butelkami trzeba wejść do sklepu i poprosić kasjerkę, by wezwała kogoś do obsługi kartonowego pudła. Generalnie takie „ręczne” rozwiązanie działa jednak dość sprawnie. I nie chodzi o to, żeby się z kogoś naśmiewać. Wręcz przeciwnie, pracownikom sklepu należy się podziękowanie za to, że zadają sobie naprawdę dużo trudu, aby obsługiwać taki system. A w tej sieci pracownicy zwijają się, jak w ukropie, nawet bez takich oryginalnych rozwiązań technologicznych.
- To tylko tymczasowe rozwiązanie – słyszę od jednej z pracownic.
Cóż, owa zagraniczna sieć z pewnością może się czuć zawstydzona, szczególnie w zestawieniu z tym, jak do problemu odbioru plastikowych opakowań podszedł jej Polski, a wręcz rodzimy konkurent. Niemal po sąsiedzku jest bowiem wielkopowierzchniowy market spożywczy. Po wejściu rozglądam się i nie widzę nawet kartonowego pudła. I kiedy, wydaje się tylko proforma, pytam ekspedientkę, czy mogę oddać plastikowe butelki, słyszę z zaskoczeniem.
- Oczywiście. Butelkomat stoi przy wejściu do sklepu…
Faktycznie stał. Mało tego, działał. Oddałem 10 butelek o pojemności 1,5 litra. Szybko i sprawnie. Wyświetlała się jednocześnie informacja, że maszyna przyjmuje butelki plastikowe o pojemności do 3 litrów oraz puszki metalowe do 1 litra. A potem pokazał się jeszcze komunikat: „Bądź EKO. Zwracaj butelki i puszki, twórz z nami lepsze środowisko!”. Oczywiście, tylko oby wszędzie była na to szansa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
U mnie bez zmian. Butelki gniote żeby zajęły jak najmniej miejsca w koszu i wszystko do zmieszanych. Nie sortuje, nie mam miejsca pod zlewem na 10 koszy na śmieci. Tym bardziej nie będę z pustymi butelkami chodzić i szukać sprawnego butelkomatu. Strata czasu.
Jeden wielki szwindel i okradanie Polaków. Kupujesz sobie 2 piwka i doliczają ci po 50 groszy kaucji i następnego dnia będziesz leciał z pustymi puszkami po 50 groszy? Dziennie sprzedaje się wiele milionów butelek. Wróci z powrotem max 20%. To są kwoty liczone w wielu milionach dziennie. Milionach które trafia do czyjejś kieszeni. Czy wy naprawdę nie widzicie jak WAS skubią na kasę?
Popieram... o ile segregacja na 2 frakcje jest jeszcze akceptowalna, to to co się dzieje to istne "szaleństwo". Te antypolskie rządy chcą ze mnie zrobić śmieciarza. Mieszkam w optymalnej kubaturze i gdybym miał uczestniczyć w tym "szaleństwie" to muszę kupić większe mieszkanie z pomieszczeniem na segregację lub pogorszyć swoje warunki mieszkaniowe - co w obu przypadkach jest nieakceptowalne. Nawet się zastanawiam, czy w ramach "protestu" w ogóle nie zrezygnować z segregacji... nie mam na to czasu... a czas to pieniądz...
czyli - można. Wystarczy chcieć.
Przecież to tylko ściema, 50gr za butelkę, która i tak trafi na śmietnik idzie wprost do budżetu. Gigantyczna kasa na maszyny do zbierania opakowań to też wielka kasa z VAT. A jak w teorii się to sprawdzi, to jeszcze większe opłaty za śmieci, bo będzie brakowało plastiku butelkowego. Wszystko, żeby nam w kieszeni mniej zostało.
Szkoda słów
Nie kupuje kaucyjnych. Nie będę płacił kolejnego podatku a dodatkowo zagracał domu.
Ta, jedna maszyna przy wejściu do marketu. Wąskie gardło. Przy kasie chciałem zwrócić 12 butelek by kupić następne 12, nie da się. Jak maszyna przyjmujący się zawiesi to czekasz , czekasz... A może skupić , np 1 na 10 tys. Mieszkańców. Albo worek na butelki i firmą odbierajaca odliczała by od oplat itd. Zamiar dobry, wykonanie fatalne. No cóż, w oczekiwaniu na rozwiązania przyjazne dla zwykłego Kowalskiego.
Nie mam nic przeciwko kaucji ale niech będzie realna możliwość odzyskania pieniędzy. Chciałam zwrócić w owadzie 3 butelki to musiałam czekać 10 min aż przyjdzie kierownik sklepu. Chore… w automacie sklepu topaz nie mogłam zwrócić butelek po coca cola bo typ butelki nie jest wspierany ????
Lepsze takie jak te nowoczesne niedziałające badziewie. Jeździsz od jednego do drugiego i niesprawne i opakowań niema gdzie oddać.
Kochani!! Róbcie co chcecie. Ja w zagranicznej sieciowce w sobotę odebrałam w kasie 10,50 zł a w niedzielę 9,20 :)))
Jak sobota to do Mydła do Mydła... Jawohl!
U mnie bez zmian. Butelki gniote żeby zajęły jak najmniej miejsca w koszu i wszystko do zmieszanych. Nie sortuje, nie mam miejsca pod zlewem na 10 koszy na śmieci. Tym bardziej nie będę z pustymi butelkami chodzić i szukać sprawnego butelkomatu. Strata czasu.
Jeden wielki szwindel i okradanie Polaków. Kupujesz sobie 2 piwka i doliczają ci po 50 groszy kaucji i następnego dnia będziesz leciał z pustymi puszkami po 50 groszy? Dziennie sprzedaje się wiele milionów butelek. Wróci z powrotem max 20%. To są kwoty liczone w wielu milionach dziennie. Milionach które trafia do czyjejś kieszeni. Czy wy naprawdę nie widzicie jak WAS skubią na kasę?
Popieram... o ile segregacja na 2 frakcje jest jeszcze akceptowalna, to to co się dzieje to istne "szaleństwo". Te antypolskie rządy chcą ze mnie zrobić śmieciarza. Mieszkam w optymalnej kubaturze i gdybym miał uczestniczyć w tym "szaleństwie" to muszę kupić większe mieszkanie z pomieszczeniem na segregację lub pogorszyć swoje warunki mieszkaniowe - co w obu przypadkach jest nieakceptowalne. Nawet się zastanawiam, czy w ramach "protestu" w ogóle nie zrezygnować z segregacji... nie mam na to czasu... a czas to pieniądz...