Reklama

Wypadek którego nie było?

Kilka dni temu w nocy, policjanci zostali zaalarmowani poważnie brzmiącym zgłoszeniem, pojechali na interwencję do Łaskarzewa.

Zgłaszający twierdził, że został potrącony przez samochód. Dyspozytor, przyjmujący zgłoszenie, poinformował mężczyznę, że oprócz karetki pogotowia na miejsce przyjedzie także policja, by wyjaśnić okoliczności tego wypadku. Wtedy zgłaszający rozłączył się i od tej pory nie odbierał telefonu.

- Kiedy z rzekomym poszkodowanym urwał się kontakt, funkcjonariusze wiedzieli, że muszą jak najszybciej do niego dotrzeć. Obrażenia niechronionych uczestników ruchu drogowego, biorących udział w wypadkach komunikacyjnych, często zagrażają ich zdrowiu lub życiu. Na miejscu policjanci ustalili jednak, że zgłaszający całą historię zmyślił. Jak twierdził, przewrócił się, a w tym samym czasie obok niego przejeżdżał jakiś pojazd. Służby medyczne oraz straż pożarna nie stwierdziły u mężczyzny obrażeń. Był za to pod wyraźnym działaniem alkoholu i nie potrafił logicznie wyjaśnić, dlaczego zadzwonił na numer alarmowy – powiedziała mł asp. Małgorzata Pychner z garwolińskiej policji i dodała, że każde zgłoszenie mundurowi traktują bardzo poważnie. Bywają takie telefony, po których wszystkie służby ratunkowe stawiane są w stan najwyższej gotowości. Kiedy dochodzi do realizacji interwencji okazuje się, że zgłaszający bezpodstawnie wezwał patrol. Nieuzasadnione wezwanie służb może uniemożliwić szybką pomoc komuś, kto faktycznie znajduje się w sytuacji zagrożenia. Taki nieodpowiedzialny zgłaszający nie myśli wtedy o tym, że w tym samym czasie ktoś naprawdę potrzebujący może oczekiwać na przyjazd służb.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama