Codziennie odwożę samochodem dziecko do szkoły specjalnej, mieszczącej się niedaleko kościoła garnizonowego. Wczoraj doszło tam do potrącenia rowerzystki. Wcale mnie to nie dziwi, bo sama nie raz otarłam się o tego typu sytuacje.
Obowiązuje tam jeden kierunek ruchu. Kierowcy, włączający siętam do ruchu, z lewej strony nic nie widzą! Wyjeżdża się na chybił trafił! A tuż za nimi jadą osoby, które skręcają z ul. Kilińskiego w Sienkiewicza. A przecież tuż obok są przejścia dla pieszych, przez które przechodzą m.in. dzieci niepełnosprawne, a one zachowują się różnie. Ile razy odsuwałam szybę w samochodzie i mówiłam takiemu dziecku: uważaj!Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!