Reklama

Zanim urodzisz... zapytaj szefa

Marzena świetnie przygotowała się do urodzenia dziecka. Rzuciła palenie, wyremontowała oddzielny pokoik, nawet udało jej się odłożyć trochę pieniędzy z pensji, tak na wszelki wypadek, jeśli dziecko od razu czegoś by potrzebowało... Marzena jest doskonałym pracownikiem. To taka torpeda, prawdziwy rekin w swej branży. No, ale dziecka jeszcze nie urodziła.

- Cholera! Znowu umowa na czas określony! - tłumaczy przyjaciołom swe opóźnienie w rodzinnych planach. Marzena nie ufa swemu szefowi. Boi się, że gdy zajdzie w ciążę, dobrze płatną pracę diabli wezmą. A właściwe koledzy. Zawsze dyspozycyjni, pracujący do upadłego. Tak, jak teraz ona. - Przy dziecku będzie inaczej – wie to na pewno. - Muszę jeszcze poczekać. Bo przejrzała już politykę firmy. Liczy się efekt. Tu nie ma sentymentów. Trzeba się naprawdę natyrać, żeby dostać awans, żeby mieć komfort stałej pracy na czas nieokreślony. Marzena tego nie ma. 

DYSKRYMINACJA? Marzena nie jest odosobnionym przypadkiem. Miejsce pracy Sylwii to prawdziwy babiniec. Banki od dawna się feminizowały. W oddziale jej banku pracują same kobiety. Sylwia była w szoku, gdy dyrektorka rekrutująca ją do pracy zapytała o plany rodzinne. - Planuje pani dziecko? Bo wie pani, na początku kariery zawodowej, to nie byłoby wskazane. Dyrektorka ma już dorosłe dzieci. Sylwii było przykro. Nie spodziewała się takiego podejścia ze strony kobiety. Liczyła na zrozumienie. Powiedziała wtedy, że nie, nie planuje teraz macierzyństwa. Ale skłamała. Chce mieć dziecko. Teraz boi się, że gdy zajdzie w ciążę, spotka się z negatywnymi reakcjami dyrekcji. 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości