Reklama

...żeby dwoje chciało na raz

Wystarczy teraz wyjechać z Siedlec na rok, aby po powrocie przeżyć szok. Pozytywny. Wyjeżdżając zostawiałeś rodzinę w starym, szarym, obdrapanym, postsocjalistycznym klocu.

Po roku nieobecności zastanawiasz się, czy dobrze trafiłeś. Na miejscu obskurnego ciężkawego pudła stoi bowiem estetyczne, kolorowe zjawisko, któremu ubyło kilkadziesiąt lat, i które wygląda, jakby świeżo wyszło z pracowni takich architektonicznych sław, jak Bulak czy Kosieradzki.
Nasze miasto zawdzięcza tak głęboki lifting wspólnotom mieszkaniowym. W chwili, gdy lokatorzy stają się właścicielami swych mieszkań i otaczających blok przyległości, zaczyna się gospodarskie myślenie. Chcemy, żeby było: pięknie, spokojnie, bezpiecznie i wygodnie. Zarządcy starają się czytać w myślach swych klientów i stają na głowie, aby sprostać ich wymaganiom. Stare bloki są: ocieplane, remontowane, upiększane. Przestrzeń wokół bloków zagospodarowuje się zgodnie z życzeniami mieszkańców. I wszystko byłoby naprawdę super, gdyby te życzenia były zgodne...
Wspólnotę przy Sokołowskiej podzieliły słupki. Ale tak naprawdę zaczęło się już od śmietnika. Mieszkańcy jednego bloku chcieli mieć wygodę i śmietnisko pod samym nosem. Po co biegać parę bloków dalej, skoro teraz wychodzą z klatki i już wita ich śmietnik? Mieszkańcy drugiego bloku z niesmakiem marszczą nosy.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości