Trójka 17-letnich dziewcząt ukradło kosmetyki łącznej wartości blisko 400 złotych. Na kradzieże w dwóch dużych sklepach samoobsługowych potrzebowały niecałej godziny. Zostały ukarane wysokimi mandatami karnymi. Wczoraj około godz. 19.00 dyżurny policji otrzymał zgłoszenie, że w sklepie TOPAZ na ul. Piłsudskiego zatrzymano trójkę dziewcząt, które ukradły kosmetyki. Na miejsce udali się policjanci. Wyglądało to niczym zorganizowana grupa specjalizująca się w kradzieżach ze sklepów spożywczych.
Dziewczyny wybrały z półek kosmetyki do koszyka, a następnie wykorzystując małą ilość osób przy jednym ze stoisk, przepakowały je do torby i reklamówki. Następnie powoli zbliżały się do kasy. Po drodze do koszyka włożyły jedną paczkę chipsów. Jedna z koleżanek w tym czasie wyszła poza linię kas. Trzymała w ręku telefon komórkowy. Jej rolą było stanie na czatach w przypadku, gdyby w pobliżu drzwi pojawił się ochroniarz. Kolejna z nich płacąc za torebkę chipsów, stała w kolejce do kasy. W momencie, gdy sytuacja wydawała się klarowna i stojąca na czatach zorientowała się, że nie widać nikogo z ochrony sklepu, dała sygnał koleżance, która miała skradziony towar w torbie. Wtedy ta bezpiecznie wychodziła na zewnątrz. Tak pewnie bywało i wiele razy. Jednak nie tym razem. Pracownik ochrony widział już co się święci i od razu po przejściu w kierunku drzwi dziewczyny ze skradzionym towarem poprosił ją na zaplecze.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!