Jak się ma swoją ziemię, zwłaszcza jeśli jest to Ziemia Święta, to trzeba na niej siedzieć, a nie uprawiać wędrówkę ludów czy bawić się w diasporę. W takiej opuszczonej ziemi ktoś może znaleźć upodobanie. Co by się stało, gdyby Goci albo Wandalowie po siedemnastu stuleciach nagle zatęsknili i chcieli wrócić nad Bug i Wisłę? Tłuklibyśmy się z nimi jak Palestyńczycy z Żydami. Beznadziejna sprawa…
„Żydzi znów kłócą się z Arabami, widocznie i jedni, i drudzy mają złe charaktery” – narzeka bohater „Namiętności” Marka Hłaski. Skarga ta jest jedną z wielu w nieskończonym łańcuchu lamentów wypowiadanych przez lekarza, czuwającego przy łóżku umierającego przyjaciela: w szpitalu intrygi i podłość, w mieście intrygi i podłość, na świecie intrygi i podłość. Na dodatek: Żydzi kłócą się z Arabami… Opowiadanie Marka Hłaski pochodzi z 1956 r. Pół wieku później sytuacja jest bez zmian, lamentować można w identyczny deseń: Żydzi znów kłócą się z Arabami… Kłótnie te są pod względem militarnym znacznie bardziej technologicznie wyrafinowane. Medialne gadżety dają złudzenie przestrzennej bliskości: migawki, wstawki, relacje na żywo… Cóż, technika. Główna zasada Bliskiego Wschodu pozostaje jednak niezmienna: wojna bez końca Odkąd sięgam pamięcią, telewizor zawsze wieczorem wypluwał z siebie coś o Izraelu i jego sąsiadach. Wiadomości nigdy nie były dobre. Zmieniały się tylko miejsca: Strefa Gazy, Wzgórza Golan, Zachodni Brzeg, Półwysep Synaj, Jerozolima… Nieskończona mantra bliskowschodnich nieszczęść. Masakra i miazga, miazga i masakra. Czasami z ideologicznym podkładem. W latach 60. Izrael wygrał tzw. wojnę sześciodniową. Towarzysz Gomułka, wymuszając masową emigrację Żydów z Polski, rozpętał w Polsce antysemicką kampanię pod hasłem: każdy Polak może mieć tylko jedną ojczyznę. Antoni Słonimski ripostował celnie: Ja rozumiem, że Polak powinien mieć tylko jedną ojczyznę, ale dlaczego to ma być Egipt? Ideologiczne podziały i obowiązkowe, odgórnie zadekretowane przyjaźnie już nie obowiązują. W czasach mediów globalnych i telewizyjnych relacji na żywo, obie strony walczą o współczucie i sympatię świata. Reguły są proste: ofiara budzi sympatię, agresor wywołuje sprzeciw. Liczy się to, kto ładniej opakuje, lepiej sprzeda swoją tragedię. Prawda jest pierwszą ofiarą wojny. W latach 80. zespół Lady Pank śpiewał „Fabrykę małp”: „Otwieram drzwi i znów dzień jak co dzień: donośny huk stu i więcej dział. Coś dzieje się wciąż na Bliskim Wschodzie. Za progiem znów mój normalny świat: fabryka małp, fabryka psów, rezerwat dzikich stworzeń, zajadłych tak, że nawet Bóg, i Bóg im nie pomoże…” Nie wiem, czy można tu jeszcze coś dodać. Może rzeczywiście, i jedni, i drudzy mają złe charaktery? Dariusz KuziakChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!