Reklama

Znaleźli sprawcę na chybił trafił?

Hubert Radzikowski z Pietrus (gmina Olszanka) został skazany za spowodowanie kolizji w Zielonce koło Warszawy. Najdziwniejsze jest to, że w dniu, kiedy doszło do stłuczki, pan Hubert był w pracy, a jego samochód nawet nie ma śladów po tym zdarzeniu.

Wszystko zaczęło się kilka miesięcy temu. W domu Huberta Radzikowskiego pojawiła się policja.
- Zapytali rodziców, czy posiadamy Opla o rejestracji, zaczynającej się od WL. Tata potwierdził i wskazał na stojący na podwórku samochód – opowiada H. Radzikowski.

 Policjanci z Łosic wyjaśnili, iż to pan Hubert musi zjawić się na komisariacie, bo należy dokonać oględzin samochodu. Funkcjonariusze poinformowali, że muszą go przesłuchać w związku ze spowodowaniem kolizji, do której doszło kilka dni wcześniej w Zielonce koło Warszawy.
- W momencie gdy do naszych drzwi zapukała policja, nie było mnie w domu. Zadzwoniła do mnie mama i zaczęła wypytywać, o co chodzi. Sam byłem zdziwiony – mówi H. Radzikowski.
Na drugi dzień pan Hubert stawił się na komisariacie policji w Łosicach.

- Usłyszałem, że jakiś kierowca Opla najechał w Zielonce na stojący na czerwonym świetle samochód i uciekł. Poszkodowana Agnieszka S. zdążyła zapamiętać tylko dwie pierwsze litery z rejestracji auta, i zeznała, że ten samochód był może jasno złoty, a może srebrny – opowiada H. Radzikowski.
Policjanci z Łosic dokonali oględzin Opla, który nawet nie jest zarejestrowany na pana Huberta, tylko na jego ojca..
- Już wtedy policjanci powiedzieli mi, że mogę spać spokojnie, bo samochód nie ma żadnych śladów, które stwierdzałby, iż kilka dni temu uderzyłem w jakieś auto. Owszem nasz Opel nie jest bez rys. Ma ślady po stłuczce, która miala miejsce kilka lat temu. Poza tym rysy, które zaszły już korozją, są z boku auta, a nie z przodu. Gdybym uderzył w samochód tej pani, musiałbym mieć z przodu rozbity zderzak. Łosiccy policjanci od razu potwierdzili, że boczne zarysowania samochodu nie mają nic wspólnego z kolizją, jaka miała miesjce kilka dni wcześniej w Zielonce – opowiada H. radzikowski.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama