Miało być tak pięknie. Za unijne pieniądze najmłodsi uczniowie dostają w szkołach owoce i warzywa. Program realizowany przez Agencję Rynku Rolnego miał zachęcić dzieci do jedzenia marchewek czy jabłek. Dyrektorzy szkół mówią, że dzieci zaczęły jeść owoce i warzywa. Natomiast rodzice twierdzą, że efekt jest zupełnie odwrotny.
Od początku można było przewidzieć, że program „Owoce w szkole” okaże się jedną wielką klapą. Zanim jeszcze został wprowadzony, już zaczęły się kłopoty z dostawcami warzyw i owoców. Założeniem programu była pomoc producentów warzyw i owoców, którzy zazwyczaj narzekają na brak popytu i niskie ceny swoich produktów. A tu się okazało, że dyrektorzy szkół mieli problem ze znalezieniem dostawców. Program okazał się dla dostawców nieopłacalny, bo do ich zadań, oprócz dostarczania produktów, należy także mycie owoców i warzyw, porcjowanie i pakowanie w hermetyczne pojemniczki. Zwrot poniesionych kosztów firmy mają dostać dopiero po ośmiu miesiącach. Szkoły rozpoczęły więc poszukiwania dostawców. Ci jednak nie kwapili się do współpracy.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!