Mam działkę pod lasem, niedaleko stawu. Od pewnego czasu zadomowiły się w nim bobry. Buszują, nocują, podcinają drzewa - nie tylko wierzby, dęby i topole, ale ostatnio dobrały się też do owocowych. I tego już zdecydowanie za dużo... Sosny nie ruszają, bo są zbyt mądre i wiedzą, że nie dla nich żywica.
Są świetnymi inżynierami. Tną drzewo i wciągają je do norki. Wiem, że boberki są pod ochroną. Wiem, że nie można rozbijać ich żeremi. Tamy za to - przyznaję się bez bicia - im rozwalam.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!