- Należy sprawdzić, jaki udział w aferze hazardowej miał nasz przewodniczący Rady Miasta – uznał siedlecki radny Leszek Szymański. Przypomniał, że gdy rada opiniowała lokalizację salonu gry w Siedlcach, Mariusz Dobijański popierał ją, podczas gdy większość radnych wydała negatywną opinię.
- Salon gier jest monitorowany, więc nie mają do niego wstępu młodzi ludzie, poniżej 18. roku życia – argumentował wówczas przewodniczący Rady Miasta. – To lepsze rozwiązanie, niż stojące wszędzie automaty do gry, nad którymi w rzeczywistości nie ma kontroli.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!