Rywalizacja na granicy ludzkich możliwości, widowiskowe konkurencje, tysiące kilogramów żelastwa i gorący doping licznie zgromadzonej publiczności - tak wyglądała 6. runda Pucharu Polski Strongman Federacji STP, która odbyła się nad Zalewem Zimna Woda w Łukowie. Do miasta przyjechali najlepsi polscy siłacze, by zmierzyć się w spektakularnych konkurencjach, wymagających nie tylko ogromnej siły, ale także wytrzymałości, techniki i stalowych nerwów.
Atmosfera od początku była wyjątkowa. Nad zalewem nie brakowało kibiców, którzy z bliska mogli obserwować zmagania najsilniejszych ludzi w kraju. Wydarzenie relacjonowały kamery TVP Sport, a gościem honorowym zawodów był dwukrotny mistrz świata w boksie zawodowym Krzysztof „Diablo” Włodarczyk. Jego obecność dodatkowo podniosła rangę imprezy i przyciągnęła wielu fanów sportu.
Do rywalizacji stanęło sześciu zawodników reprezentujących federację Strongman Team Poland. Wśród nich nie zabrakło przedstawicieli naszego regionu, którzy od lat należą do krajowej czołówki - Bartłomieja Tarapaty z Jartypor koło Węgrowa oraz Łukowianina Patryka Stolarczyka.
Przed zawodami zdecydowanym faworytem był Bartłomiej Tarapata. Młody strongman wygrał już cztery z pięciu wcześniejszych rund tegorocznego cyklu i od dłuższego czasu potwierdza, że należy do ścisłej krajowej elity. W ubiegłym roku zrobiło się o nim szczególnie głośno, kiedy ustanowił nowy rekord Polski w konkurencji „Atlas Stones”, polegającej na załadunku sześciu kul o wadze od 130 do 180 kilogramów. Wynik okazał się aż o 10 sekund lepszy od rekordu legendarnego Mariusza Pudzianowskiego. Nic więc dziwnego, że coraz częściej mówi się o nim jako o jednym z następców „Pudziana”. Także w Łukowie mieszkaniec powiatu węgrowskiego udowodnił, że nieprzypadkowo.
Organizatorzy przygotowali sześć niezwykle efektownych konkurencji. Zawodnicy, m.in. przeciągali ważącą 7,5 tony ciężarówkę na dystansie 20 metrów, wyciskali nad głowę ważącą 150 kilogramów platformę i mierzyli się z legendarnym „uchwytem Herkulesa”, wykorzystując dwa samochody terenowe. Przygotowane próby siły i wytrzymałości nie pozwalały kibicom choćby na chwilę oderwać wzroku od areny.
W połowie zmagań nad Łukowem przeszła gwałtowna ulewa. Organizatorzy byli zmuszeni przerwać zawody, ale po przerwie rywalizacja została wznowiona. Kapryśna pogoda nie ostudziła ani sportowych emocji, ani entuzjazmu publiczności.
Po zaciętej walce zwyciężył Bartłomiej Tarapata, odnosząc kolejne zwycięstwo w tegorocznym cyklu Pucharu Polski. Drugie miejsce wywalczył Emil Kostrzewski, a na najniższym stopniu podium stanął Szymon Wójtowicz.
- Imprezę oceniam bardzo pozytywnie. Miejsce do organizacji zawodów było wręcz idealne, co było widać po liczbie kibiców i świetnej atmosferze. Startuję w federacji STP już od kilku lat i pod tą marką wszystko jest zawsze dopięte na ostatni guzik – mówił tuż po zakończeniu zawodów ich triumfator.
Zapytany o najtrudniejszą konkurencję, zwycięzca nie miał żadnych wątpliwości.
- Zdecydowanie był to „uchwyt Herkulesa” z wykorzystaniem samochodów. Mimo że ostatecznie wygrałem tę konkurencję, była ona niezwykle wymagająca. Mogliśmy używać pasków, ale realny ciężar, który utrzymywaliśmy, wynosił aż 395 kilogramów. Już po kilku sekundach całe ciało paliło, a każda kolejna sekunda była walką z samym sobą – opowiadał Bartłomiej Tarapata.
Największą satysfakcję przyniosła mu jednak konkurencja wyciskania platformy nad głowę.
- Ciężar odczuwalny wynosił około 140 kilogramów, a naszym zadaniem było wykonać jak najwięcej powtórzeń. Do tej próby wychodziłem jako ostatni, więc wiedziałem dokładnie, jaki wynik muszę osiągnąć, aby zwyciężyć. Publiczność niesamowicie mnie niosła – kibice głośno liczyli każde powtórzenie. Dzięki temu udało mi się wykonać dziesięć powtórzeń i wygrać konkurencję – podkreślał strongman.
29-letni zawodnik nie ukrywa, że jego najważniejszym celem pozostaje triumf w całym tegorocznym cyklu Pucharu Polski.
- Priorytetem jest zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Cykl liczy dziesięć zawodów, a wygra zawodnik, który zgromadzi najwięcej punktów. Chcę również nadal godnie reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej. W tym roku wygrałem zawody FIBO w Kolonii, a przede mną kolejne ważne starty. Nie byłoby to możliwe bez wsparcia sponsorów - firm Addit, Fit4you i Sulichrec. Jestem im bardzo wdzięczny za zaufanie i pomoc - zaznaczył.
Dodatkową atrakcją dla kibiców była obecność Krzysztofa „Diablo” Włodarczyka. Dwukrotny mistrz świata w boksie zawodowym chętnie pozował do zdjęć, rozdawał autografy i z zainteresowaniem śledził zmagania siłaczy.
- Jestem zachwycony, że mogę tutaj być, wśród tak fantastycznej i żywiołowo reagującej publiczności. Widać, że kibice mają swoich faworytów - ja również. Gdy patrzę na tych zawodników podnoszących niewyobrażalne ciężary, przechodzą mnie ciarki. Jestem pod ogromnym wrażeniem ich siły, determinacji i charakteru - mówił pięściarz.
Organizacja zawodów spotkała się z bardzo ciepłym przyjęciem zarówno ze strony zawodników, jak i kibiców. Nie ma wątpliwości, że pojawienie się Pucharu Polski Strongman w Łukowie to w dużej mierze zasługa Patryka Stolarczyka. Reprezentant Łukowa nie tylko z powodzeniem rywalizuje z najlepszymi zawodnikami w kraju, ale od lat zabiega również o to, by imprezy coraz wyższej rangi odbywały się właśnie w jego rodzinnym mieście.
Wszystko wskazuje na to, że tegoroczne zawody nie były ostatnią wizytą polskich Herkulesów nad Zalewem Zimna Woda. Sukces organizacyjny, znakomita frekwencja i świetna atmosfera sprawiają, że Łuków ma szansę na stałe zagościć na mapie najważniejszych wydarzeń sportów siłowych w Polsce.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
I tak nikt nie przebije siły naszego Karola!
I tak nikt nie przebije siły naszego Karola!