Mrozy, wbrew swojej nazwie, bardzo gorąco powitały i gościły w minioną sobotę uczestników IV Mazowieckich Igrzysk Samorządowców.
Brali w nich udział radni, sołtysi i pracownicy urzędów różnych szczebli. Organizatorzy, czyli Mazowieckie Towarzystwo Krzewienia Kultury Fizycznej i tamtejszy GOSiR, jak zwykle stanęli na wysokości zadania i perfekcyjnie przygotowali sportowe spotkanie, któremu patronował marszałek Adam Struzik, a specjalne życzenia przesłała członkini zarządu województwa mazowieckiego Anna Brzezińska.
- Cieszy mnie tak liczny udział samorządowców – nie ukrywał prezes Mazowieckiego TKKF Jacek Bączkowski.
- Przyjechaliśmy tu, żeby rywalizować w różnych konkurencjach, ale też przyjemnie spędzić czas. To już tradycja, że spotykamy się właśnie w Mrozach. Zresztą gdzie może być lepsze miejsce przy takich upałach (śmiech – przyp. MB). Mrozy imponują ładnymi i funkcjonalnymi obiektami, zarówno dla uczestników zawodów, jak i widzów.
- Zawsze wspieram takie inicjatywy – podkreślał goszczący tego dnia w Mrozach europoseł Andrzej Halicki. - Podczas takich spotkań można nie tylko się rozruszać, ale też zintegrować, porozmawiać mniej oficjalnie. Nie wiem jeszcze czy osobiście wystartuję, ale mam w pamięci porażkę z dyrektorem Krusiewiczem w konkursie strzelania z broni pneumatycznej. Chciałbym się zrewanżować.

Europoseł Halicki w próbie strzelania z łuku
- Wygrałem wtedy tylko jednym punkcikiem – dyplomatycznie tonował dyrektor Departamentu Edukacji Publicznej i Sportu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego Mirosław Krusiewicz. - Mnie cieszy, że dzięki porozumieniu z burmistrzem Dariuszem Jaszczukiem możemy po raz czwarty gościć w mieście – ogrodzie, jakim są Mrozy. Jest tu wspaniała infrastruktura sportowa, a my przyjmowani jesteśmy coraz gościnniej.
- Dla Mrozów jest to ważne wydarzenie – podkreślał z kolei burmistrz Jaszczuk. - Po pierwsze impreza ma rangę wojewódzką, a po drugie jest okazją do fajnej zabawy i integracji. Codziennie spotykamy się na niwie zawodowej. Dziś możemy porozmawiać, także o sprawach dużej wagi, ale na większym luzie. Ja wystartuję w turnieju piłki siatkowej. Dotychczas zawsze byliśmy w ścisłej czołówce. Myślę, że tym razem nie będzie gorzej. Przesadziliśmy tylko z pogodą. Jacek Bączkowski zamówił ciepło, my też. Nie skorelowaliśmy działań i w efekcie mamy upał. Miejsc do schłodzenia się jednak nie brakuje.

Andrzej Halicki, Mirosław Krusiewicz, Jacek Bączkowski i Dariusz Jaszczuk
- Gram w tenisa stołowego od około 35 lat – mówiła z kolei Małgorzata Mazurczak z Urzędu Gminy w Repkach. - Nauczył mnie tej gry Bogdan Czarnocki. Przyjechałam z zamiarem wygrania rywalizacji, ale pana Bogdana jeszcze nie daję rady ograć.- W sparingach zdarzało się, że przegrywałem z Gosią – prostował pan Bogdan. - Cały czas trzyma wysoką formę. Od początku igrzysk startuje i zawsze należała do najlepszych. Jedynie Katarzyna Gańko z Mińska Mazowieckiego jej dorównywała. Ja raczej uplasuję się poza pierwszą piątką. Trochę borykam się z kontuzjami, a widzę, że stawka jest silna. Gościowi po 60-tce trudno równać się z 30-latkami i młodszymi, ale stół wszystko zweryfikuje. W każdym razie igrzyska są wspaniałą inicjatywą i piękną zabawą.

Małgorzata Mazurczak i Bogdan Czarnocki
W tego typu rywalizacji wyniki stricte sportowe nie są najważniejsze, ale … każdy kto staje w szranki nie chce odchodzić pokonany. Walczono więc o każdy punkcik, a najlepsi z dumą odbierali wywalczone trofea.
Zdjęcia Aga Król
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze