Przez dwa tygodnie uczniowie Publicznej Szkoły Podstawowej im. H. Sienkiewicza w Siennicy brali udział w kursie języka angielskiego (projekt „Let’s discover the world”) prowadzonym przez nauczycieli wolontariuszy ze Stanów Zjednoczonych. Z uczniami pracowało pięcioro native speakerów z Bostonu, którzy sami pokryli koszty podróży i bezpłatnie poświęcali swój czas. Wśród nauczycieli byli honorowi mieszkańcy Siennicy, w tym Amerykanka polskiego pochodzenia Małgorzata Szlempo (pochodząca z Legnicy).
- Dwoje z nich, Earl i Ann Marie Andreani, to seniorzy, którzy 30 lat temu organizowali pierwsze letnie obozy językowe w Siennicy – opowiada burmistrz Stanisław Duszczyk. – Kiedyś odbywały się w Siennicy i Łękawicy. Sam bywałem ich uczestnikiem. Jako kilkuletni chłopiec brałem rower i jechałem na zajęcia.
Do tematu powrócimy w papierowym wydaniu gazety.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Może ja nie znam angielskiego, ale zawsze myślałem, że pisze się journal, nie jurnal... No ale skoro to Amerykanie uczyli, to pewnie oni się lepiej znają.
Dobrze znasz. To po prostu taka kadra nauczycielska...
niech oni naszym dzieciom lepiej obozów nie organizują, a sami niech sie uczą polskiego
Onegdaj odziedziczyłam klasy "nauczane" przez wolontariuszy z Global Vol. Uważam, że był to dla uczniów czas stracony i długo odrabiałam zaległości przygotowując młodzież do matury. Tacy goście za nic nie odpowiadają, po prostu jeżdżą po świecie i prowadzą konwersacje łamiąc zasady metodyki, której nie znają.
Może ja nie znam angielskiego, ale zawsze myślałem, że pisze się journal, nie jurnal... No ale skoro to Amerykanie uczyli, to pewnie oni się lepiej znają.
Dobrze znasz. To po prostu taka kadra nauczycielska...
niech oni naszym dzieciom lepiej obozów nie organizują, a sami niech sie uczą polskiego