20 lutego w klubie „Concord” odbyla sie dlugo oczekiwana uczta dla zwolenników hip-hopu. W miare uplywajacego czasu siedlecki lokal przy ul. Brzeskiej zapelnial sie mlodzieza i to nie tylko z Siedlec, ale takze z pobliskich powiatów, a nawet z Warszawy. Wiekszosc uczestników imprezy bylo ubranych w typowe stroje dla kultury hip-hopowej. Nie zabraklo tez osób, które przyszly po raz pierwszy posluchac muzyki, która zawladnela sercem polskiej mlodziezy.
Hip-Hop Festiwal rozpoczal sie od wystepów mlodych lokalnych skladów. Dziewieciu wykonawców (grupy oraz solisci) w kilkunastominutowych setach prezentowalo swoja twórczosc. Jako pierwszy wystapil PRYS z Lukowa. Po nim kolejno rymowali: MONGUS SQUAD (Siedlce), In BLANCOO (Siedlce), AZYL GRUPA (Luków), PRX – PROFANUM (Siedlce), ABU (Sokolów Podlaski), PEKADA (Luków), LUKA (Siedlce) i PERLA (Siedlce). Jury mialo ciezki orzech do zgryzienia, gdyz wszystkie sklady pokazaly sie z dobrej strony. Jednak publicznosc zaczela dopiero zywo reagowac, kiedy na estradzie pojawily sie polaczone sily DNA (Siedlce) i PRX – PROFANUM (Skórzec). Nic dziwnego, bo chlopcy wkroczyli na scene jak burza. Wystep ich byl ciekawy, energetyczny i wyrazisty. Ci szesnasto siedemnastolatkowie zachowywali sie na scenie tak swobodnie, jakby urodzili sie na niej. Jednak najbardziej dojrzalym i przygotowanym do profesjonalnego startu wykonawca festiwalu byl PERLA, student Akademii Podlaskiej. Jego twórczosc zmierza w kierunku interesujacego hip-hopu z domieszka funky, jazzu i soulu. Jest to osobowosc na miare FISZA.
Zaskakujace jest to, iz rózne pokolenia bawia sie hip-hopem, który po prostu ich laczy. Wsród wykonawców koncertu byli zarówno gimnazjalisci (MONGUS SQUAD), jak i studenci siedleckiej uczelni (PERLA, LUKA i czlonkowie PEKADY). Oni wszyscy obserwuja otaczajacy nas swiat i zamieniaja swoje przemyslenia w rym. Mimo, ze wiekszosci spoleczenstwa hip-hop kojarzy sie z wulgaryzmami, to wykonawcy siedleckiego festiwalu wyraznie przelamali te stereotypy. W swoich utworach podpowiadaja, jak odnalezc sie w zyciu.
Ta kreatywna mlodziez, dla której pasja jest muzyka, tryska pozytywna energia. Potrafi w inteligentny sposób opowiadac o sobie i przekazywac swoje idee na scenie. Siedlecki festiwal stworzyl niektórym taka mozliwosc po raz pierwszy. Otóz gimnazjalisci tworzacy MONGUS SQUAD wspólpracuja ze soba dopiero od dwóch miesiecy, a zdobywca Grand Prix - zespól In BLANCOO dziala od kilkunastu dni. Bylo to niebywalym zaskoczeniem nie tylko dla jury.
Niestety hip-hopowcom rzadko daje sie mozliwosc zaprezentowania sie szerszej publicznosci, a zapewne sa tego warci. Trzeba dac im szanse szlifowania swojego wizerunku na scenie, by mogli sie z nia oswoic. Jesli maja tylko sporadyczny kontakt z publicznoscia, pojawia sie u nich trema. U niektórych dalo sie to zauwazyc podczas festiwalowych wystepów.
Kiedy konkursowe emocje juz opadly , wystapily goscinnie zespoly: SPASIBA BREAKERS i FORMACJA TANCA NOWOCZESNGO „LUZ”. Wreczono nagrody i w koncu nadszedl oczekiwany przez wszystkich final. Scena zawladneli czolowi przedstawiciele rodzimego hip-hopu: ASCETOHOLIX, JEDEN OSIEM L. i MEZO. Warto bylo az tak dlugo czekac, by zobaczyc ich wystepy. Niewatpliwie pokazali, jak tworzyc hip-hop w najlepszym wydaniu.
Warto dodac, ze podczas calego wieczoru panowala bardzo przyjazna atmosfera. Choc alkohol jest w klubie ogólnie dostepny, fani hip-hopu bawili sie pod scena, a nie spedzali czas przy barze. Wiekszosc z nich byc moze spotka sie w tym samym miejscu za rok. Bowiem wszystko wskazuje na to, ze impreza ta stanie sie cykliczna, gdyz takie sa zamiary wlasciciela „Concordu” - Wojciecha Góreckiego.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!