Henryka Dorosz, 71-latka spod Siedlec na odpust w Jeruzalu ściągnęła całą rodzinę...
... - córkę, syna, synową, zięcia i wnuczkę. "Tylko mąż nie przyjechał, bo zatrzymały go obowiązki w godpodarstwie. - Całą noc nie spałam z emocji, tak bardzo chciałam tu wszystko zobaczyć. Już od tygodnia, kiedy nasz ksiądz powiedział o mszy na odpuście, nie mogłam się doczekać. W środku nocy wstałam i czekałam, aż syn po mnie przyjedzie - opowiada ze łzami w oczach pani Henryka. - Tak się cieszę, że udało mi się dostać pod scenę i zobaczyć z bliska aktorów. Żałuję tylko, że nie wzięłam kartki i długopisu, bo poprosiłabym o autograf - dodaje. Razem z nią stoi 11-letnia wnuczka, która dzięki serialowi ma co poniedziałek temat do rozmów z kolegami w szkole. Cała klasa ogląda "Ranczo"."Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!