Reklama

>Całą noc nie spałam z emocji

Henryka Dorosz, 71-latka spod Siedlec na odpust w Jeruzalu ściągnęła całą rodzinę...

... - córkę, syna, synową, zięcia i wnuczkę. "Tylko mąż nie przyjechał, bo zatrzymały go obowiązki w godpodarstwie. - Całą noc nie spałam z emocji, tak bardzo chciałam tu wszystko zobaczyć. Już od tygodnia, kiedy nasz ksiądz powiedział o mszy na odpuście, nie mogłam się doczekać. W środku nocy wstałam i czekałam, aż syn po mnie przyjedzie - opowiada ze łzami w oczach pani Henryka. - Tak się cieszę, że udało mi się dostać pod scenę i zobaczyć z bliska aktorów. Żałuję tylko, że nie wzięłam kartki i długopisu, bo poprosiłabym o autograf - dodaje. Razem z nią stoi 11-letnia wnuczka, która dzięki serialowi ma co poniedziałek temat do rozmów z kolegami w szkole. Cała klasa ogląda "Ranczo"."

(...) "- Nie chcę oglądać w telewizji tragedii. Wystarczy mi własnych kłopotów - mówi Henryka Dorosz. Tak jak wszyscy, którzy przyjechali na odpust św. Wojciecha, przyznaje, że jeśli "Ranczo" zniknęłoby z anteny, zabrakłoby jej w życiu czegoś ważnego".

"Koniec kwietnia, samo południe w małej wsi Jeruzal niedaleko Mińska Mazowieckiego. Wioska, gdzie mieszka ledwie 400 osób, tego dnia pęka w szwach. Wszystkie uliczki zastawione straganami z balonami, zabawkami dla dzieci, watą cukrową i kiełbaskami. Na głównym placu przed kościołem scena – miejscowy ksiądz odprawia tu mszę z okazji odpustu św. Wojciecha." - zaczęły swoją relację "Ranczo na żywo" Iga Nyc i Agnieszka Niedek. Tekst, razem ze zdjęciem pani Henryki Dorosz, opublikowało dzisiejsze "Wprost" (nr 19 z 10 maja 2009). (opr. Ana)

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości