Słysząc w poniedziałek, 28 września, rano, niejako na dobry początek tygodnia, głośne booom, pomyślałam w pierwszej chwili, że to moja wszędobylska kotka znowu coś zmajstrowała. Przywykła do różnych porządkowych niespodzianek z jej strony – dla Miśki bałagan znaczy zupełnie co innego niż dla mnie – śpiesząc się do pracy, w pierwszej chwili nie zainteresowałam się nawet: co?, gdzie? i dlaczego huknęło? Ale w drugiej... Gdy wyszłam na balkon – zdębiałam.
Mniej więcej od roku sfruwały mi nań różne różności – ewidentne ślady ptasiej inwencji budulcowej. Oprócz nich, regularnie po każdej większej wichurze, znajdowałam na balkonie... plastikowe elementy panelowe w kolorze brąz, które – zgodnie z zamysłem osoby projektującej osiedle, na którym mieszkam, powinny zdobić od spodu zielony dach mojego bloku.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!