Dyrektor szkoły w Borkach-Wyrkach wezwał policję, bo nauczycielki (w tym wicedyrektorka) nie chciały go wpuścić do gabinetu. Następnego dnia pod szkołę zajechało pogotowie, bo pani wicedyrektor zasłabła. Trzy dni później pod szkołą zebrali się rodzice uczniów, by wywieźć nauczycielki na taczkach. Interweniowali wójt, ksiądz proboszcz i związkowcy z Solidarności.
Szkoła w Borkach-Wyrkach jest placówką niepubliczną, prowadzi ją Regionalne Stowarzyszenie Kulturalno-Oświatowe „Kornel”. Nowy rok szkolny nie rozpoczął się w niej najszczęśliwiej... Wizyty policji, interwencje lekarskie, skargi do różnych instytucji, listy do redakcji i wrzawa, podczas której w ruch miały iść taczki. Każda ze stron sporu ma swoje racje i swoje żale.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!