Mieszkaniec gminy Suchożebry, znany przyrodnik zresztą, zauważył podczas spaceru niepokojące zjawisko. Na powierzchni wody jest brzydki nalot, jakby rzeka została czymś zanieczyszczona.
– Wygląda to jak zanieczyszczenie pochodzenia biologicznego, z jakichś resztek rolniczych – tłumaczy mieszkaniec.
Czy ktoś wylał do rzeki szambo lub gnojowicę? A może zanieczyszczenie przedostało się z gruntu, na który wywieziono gnojowicę?
– Niestety, poziom wody jest niski, więc na rzece tworzą się zastoiny – mówi mieszkaniec gminy Suchożebry. – Zapewne gdyby koryto było bardziej wypełnione, zanieczyszczona woda spłynęłaby do Liwca.
Mieszkaniec zrobił zdjęcia i nakręcił krótki film, dokumentując jak to wygląda. Zamieścił je w mediach społecznościowych i oznaczył Urząd Gminy Suchożebry, licząc na reakcję lokalnej władzy.
Ta wiadomość nie pozostała bez echa. Wójta Tomasza Starzewskiego nie było w tych dniach urzędzie, ale zastępująca go Katarzyna Protaziuk skontaktowała się z nadzorem wodnym w Siedlcach, z przedstawicielem Wód Polskich.
– Byliśmy z przedstawicielem nadzoru wodnego na miejscu. Stan wody w rzekach nie leży w kompetencjach gminy, musimy tu polegać na współpracy z Wodami Polskimi – tłumaczy zastępczyni wójta.
Tomasz Starzewski, który mimo nieobecności skontaktował się z nami, przypuszcza, że źródło zanieczyszczenia może leżeć poza granicami gminy.
– Trudno przesądzać, ale może tak być, że zanieczyszczenie spłynęło z innego terenu, z góry rzeczki. Też jestem ciekawy ustaleń – mówi wójt.
Tak się złożyło, że zawiadomienie i interwencja zbiegły się z obchodami Światowego Dnia Wody. Rzecznik Wód Polskich otrzymał już wiadomość z siedleckiego nadzoru. Niebawem będzie informował o szczegółach, więc do tematu wrócimy.
Tymczasem brudny kożuch na powierzchni wody przypomina o tym, jak nie szanujemy natury i naszego zdrowia.
– I po co te regulacje i instruktaże jak postępować z obornikiem i gnojem? – pyta jeden z mieszkańców gminy. – Niektórzy kurnikarze wywożą gnój i resztki padłego ptactwa do lasów, gospodarze rolni wywożą beczkami gnój na pola, ludzie nawet szamba opróżniają i wylewają na pola uprawne. Te działania są nielegalne, ale mamy z nimi do czynienia. Zbyt często, niestety. Tracimy na tym wszyscy, bo zanieczyszczenia natury są dla nas katastrofalne.
Czy sprawcę zanieczyszczenia starej rzeczki uda się ustalić? Prawdopodobnie będzie to trudne. Ale nie przesądzajmy. Do sprawy wrócimy.
MARIOLA ZACZYŃSKA
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pieczarkarnie !!!
Przez lata, ci wyszkoleni co jeżdżą i szukają przyczyn smrodu nie potrafili zidentyfikować fetoru na sokołowskiej. I choć szambo już zakryte (zawsze uczeni zwalali na płynące szambo) to śmierdzi nadal. No, ale tą padliną wcale nie wali z pobliskiej firmy przetwórstwa mięsnego, co na potęgę koloruje nam społeczeństwo.
Pieczarkarnie !!!
Przez lata, ci wyszkoleni co jeżdżą i szukają przyczyn smrodu nie potrafili zidentyfikować fetoru na sokołowskiej. I choć szambo już zakryte (zawsze uczeni zwalali na płynące szambo) to śmierdzi nadal. No, ale tą padliną wcale nie wali z pobliskiej firmy przetwórstwa mięsnego, co na potęgę koloruje nam społeczeństwo.