Reklama

Dobry katolik

W nieodległą niedzielę około południa wracałem z Warszawy do Siedlec. Tuż przed Mińskiem z błogostanu wywoływanego przez dobrą szosę, piękną pogodę i takąż muzykę płynącą z głośnika wyrwał mnie kierowca, który jadąc od Mińska zajechał mi drogę, by skręcić w lewo – na parking przed dużym sklepem. Dałem po hamulcach. Brutalnie wybity z nastroju zauważyłem, że takich czających się, by wjechać na zapełniony autami plac, było wielu. Sytuacja powtórzyła się tuż za wiaduktem w samym Mińsku, gdzie wyrasta centrum handlowe. W samym mieście było pustawo i sennie. Tylko za kościelnym murem był spory tłumek modlących się – jak sądzę – podczas sumy.

A wczoraj wpadła mi w ręce broszura zawierająca wiele ważnych informacji, wskazówek i pouczeń przydatnych katolikom szykującym się do wejścia w stan wiary dojrzałej, czyli młodzieży przygotowującej się do przyjęcia sakramentu bierzmowania. Jedna z tych rad natychmiast skojarzyła mi się zarówno z naszkicowaną podróżą, jak i apelami hierarchów, by katolicy jednak powstrzymywali się od robienia zakupów w niedzielę, by uchronić się od złamania jednego z pięciu nakazów zwanych przykazaniami kościelnymi, które za grzech poczytują prawowiernym wyznawcom brak należytego uczczenia Dnia Bożego.
Stuletnia księga na tę okoliczność daje takowe cenne rady:

„Dobry katolik w niedzielę i święta o Mszy św. pamięta. Nie kupuje, nic nie sprzedaje, sam nie zarabia. Zarobku nie daje.
- Jest obowiązany pod grzechem śmiertelnym całej mszy św. wysłuchać, chyba że chory albo w żaden sposób nie może wyjść z domu i dostać się do kościoła.
- Nie spóźnia się na mszę św., ani nie wychodzi wcześniej, bo się także grzechu dopuści.
- Stara się być na Sumie, ale starczy, aby nie grzeszyć, wysłuchać Mszy św. rannej.[…]
- Kazania słucha z uwagą i stosuje wszystko nie do innych, a do siebie. Tak słucha, jakby Bóg sam mówił do niego.
- Czas wolny od nabożeństwa poświęca na uczynki miłosierne lub na czytanie książek pobożnych.
- Odwiedza swych krewnych, przyjaciół, znajomych, aby i sobie i im zrobić przyjemność.

- Wolno mu w święta używać godziwych rozrywek i zabaw. Pamięta jednak, że niedziela i święto są raczej na modlitwę, niż na wypoczynek i przyjemność.
- Nie wolno mu zarabiać lub dawać zarabiać u siebie. Iluż to bowiem chrześcijan bierze Żydów do roboty u siebie w święta. To grzech! Są i tacy, którzy sami zarobku możliwego szukają”.
Za: Ks. Ignacy Kłopotowski – Pamiątka bierzmowania, Warszawa 1910, s. 11-12. [Aprobatur biskup lubelski Franciszek Jaczewski, 29.04.1905]
Polska katolicka rzeczywistość niedzielna najrzetelniej wypełnia nakaz ostatni, ale tylko w aspekcie niezatrudniania Żydów. Amen!
Boxer

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości