Reklama

Dramat narodzin

17/02/2004 00:00
„Nastolatka spod Lukowa zabila nowo narodzone dziecko” – krzyczaly naglówki wtorkowych (10.02) serwisów internetowych. W radio i TV tez powtarzali informacje Polskiej Agencji Prasowej: „Noworodka znalazl lekarz (...), matka prawdopodobnie urodzila (...) nastepnie wyniosla noworodka na strych, naciela jego szyje i tam pozostawila, (...) mimo podjetej reanimacji, nie udalo sie go uratowac”. Sensacyjne wiesci obiegly Polske. Tymczasem w Staninie, skad pochodzi siedemnastoletnia dziewczyna, ludzie na takie sformulowania reagowali z niesmakiem. – Jak mozna tak oskarzac! Za wczesnie na oceny – mówili jedni. Drudzy snuli podejrzenia, domyslali sie, kto mógl byc ojcem dziecka. We wsi panowalo jednak przygnebienie, jakby nieszczescie Domanskich dotyczylo wszystkich. Domanscy mieszkaja w centrum wsi, nieopodal Urzedu Gminy. Niektórzy widzieli, jak w poniedzialek po poludniu pod dom Domanskich podjechalo pogotowie, a pózniej samochody policyjne na sygnale. O tym, co sie wydarzylo, zaczeto opowiadac jednak nastepnego dnia rano. Mezczyzni spotykali sie w mleczarni i na buchcie (punkt skupu zwierzat rzeznych). Kobiety przekazywaly sobie sensacje w sklepie albo odprowadzajac dzieci do szkoly. Ciaza utajona Poniedzialek. Do Gminnego Osrodka Zdrowia w Staninie zglosila sie 17-letnia Ania Domanska. Przyszla z matka. Okazalo sie, ze krwotoku z narzadów rodnych lekarze w Osrodku nie moga powstrzymac. Wezwano pogotowie i mloda pacjentka trafila na Oddzial Ginekologiczny Szpitala Miejskiego w Lukowie. Lekarz dyzurny nie mial zadnych watpliwosci, ze u Ani wystapily komplikacje poporodowe. Jej matka nie chciala wierzyc. Nie wiedziala, ze córka byla w ciazy. Nie domyslala sie nawet. Lekarza interesowalo jednak, co stalo sie z noworodkiem. Ania przekazala informacje, dzieki którym zidentyfikowano miejsce, gdzie dziecko moglo sie znajdowac. Ginekolog zadzwonil do Osrodka Zdrowia w Staninie. – Odebralam telefon i pobieglam na strych do Domanskich. Dotarlam tam, zanim przyjechala policja. Znalazlam noworodka, dziewczynke. Chcialam je ratowac, ale dziecko bylo niezywe. Jestem lekarzem, nie moge nic wiecej powiedziec w tej sprawie – stwierdza kategorycznie lek. med. Elzbieta Konopka-Mularzuk, pediatra, specjalista medycyny rodzinnej. Ludzie ze Stanina Niechciana ciaza u mlodej, niezameznej dziewczyny to, szczególnie na wsi, wciaz wstydliwa sprawa. Ale w Staninie kilku dziewczetom przytrafilo sie juz panienskie dziecko. Ludzie przyzwyczaili sie. – Nasza wies to nie jest dziura zabita dechami, gdzie nie ma inteligentnych ludzi. Wielu potrafi zrozumiec. Na pewno Ania nie spotkalaby sie ze spolecznym potepieniem – stwierdzil Krzysztof Gajowy, wójt gminy Stanin. Charakteryzujac rodzine wójt nie szczedzil pochwal: spokojni, pracowici, swiatli i inteligentni ludzie. – Pani Domanska kieruje jedna z gminnych firm, jest religijna i czesto chodzi do kosciola. Z panem Domanskim uczeszczalem nawet do szkoly. Zlego slowa o nim nie powiem. Nie podejrzewam, aby rodzina wywierala presje psychiczna na córke. Ale co sie na co dzien dzialo w ich domu, tego nie wiem – mówi K. Gajowy. Matka w szoku Na podstawie informacji przekazywanych przez Janusza Wójtowicza, rzecznika prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie, PAP opracowala notatke, która blyskawicznie obiegla media. W tej wlasnie notatce mozna przeczytac o nacieciach na szyi noworodka, które zrobila Ania. – Czy funkcjonariusze widzieli noworodka? Czy mial on jakies widoczne obrazenia? – podczas spotkania z Andrzejem Biernackim, oficerem prasowym Komendy Powiatowej Policji w Lukowie cisnie sie na usta sporo pytan. – Policjanci zobaczyli noworodka juz w mieszkaniu. Nie moge potwierdzic zadnych informacji o obrazeniach. Podstawowe dane uzyskalismy od lekarzy, ale na szczególy trzeba poczekac. Wiele wyjasni sekcja zwlok – powiedzial we wtorek rano A. Biernacki. Stwierdzil jeszcze, ze Ania urodzila córke w nocy z niedzieli na poniedzialek, a formalnie sledztwa nie wszczeto, lecz jedynie prowadzono czynnosci sledcze. Lekarze ze Szpitala Miejskiego w Lukowie nie wyrazili zgody na kontakt z matka noworodka nie tylko dziennikarzom, ale równiez prokuratorom. – Kto powiedzial o tym, ze dziewczyna jest morderczynia?! – Jerzy Kaminski, dyrektor Samodzielnego Publicznego Zakladu Opieki Zdrowotnej w Lukowie nie kryl irytacji. – Kobieta moze byc w szoku poporodowym, szczególnie gdy rodzi sama. Wówczas nawet gdy usmierci swe dziecko, mówi sie o zabójstwie uprzywilejowanym, w przypadku którego sad moze odstapic od wymierzenia kary. O tym, jak bylo w Staninie, dowiemy sie po otrzymaniu z lubelskiej Akademii Medycznej wyników autopsji i badan biochemicznych noworodka. Reszte ustali prokuratura i sad. Prokuratura Wojewódzka w Lublinie, na podstawie ogledzin noworodka i wstepnych wyników sekcji zwlok, uznala, ze bezposrednia przyczyna smierci dziecka bylo jego wykrwawienie wskutek ran. – Material dowodowy wskazuje ewidentnie na zabójstwo i w tym kierunku zostalo wszczete sledztwo – stwierdzil Andrzej Lepieszko, rzecznik Prokuratury Okregowej w Lublinie. – Noworodek mial na karku rane cieta i rane kluta, które zadano ostrym narzedziem. Pobralismy ze zwlok material genetyczny. Jesli okaze sie, ze w sprawe zabójstwa wmieszany jest ojciec dziecka, ustalimy, kto nim byl na podstawie badania DNA. Matka dziecka nie byla przesluchiwana. Wedlug psychiatrów nie moze na razie uczestniczyc w czynnosciach procesowych. Szkola w szoku Koledzy z klasy twierdza, ze Ania jest spokojna dziewczyna, nie prowadzila zabawowego trybu zycia. – Znalismy ja z jak najlepszej strony. W piatek dziewczeta mialy wf. Ania cwiczyla. Nigdy nie przynosila zwolnien lekarskich. Nikt nie podejrzewal nawet, ze jest w ciazy – mówi mlodziez z I LO im. Tadeusza Kosciuszki. Niektórzy licealisci stawiaja retoryczne pytania: – Ile jeszcze podobnych tragedii wydarzy sie, nim wszyscy beda wyedukowani? Dlaczego dziewczyny i chlopcy u progu doroslosci tak niewiele wiedza o swej plciowosci? Czemu nie mówi sie w szkole o antykoncepcji i gdzie isc po pomoc w razie niechcianej ciazy? Wolna milosc? Brednie! Brak podstawowej wiedzy jest zlem. Wicedyrektor I LO, Grzegorz Rzymowski, jest zszokowany informacjami podawanymi przez media i dramatem przezywanym przez Anie i jej rodzine. – Uczennice w ciazy moga zdawac mature. Zawsze staramy sie dziewczynom pomóc na tyle, na ile to tylko mozliwe. Tak tez byloby w przypadku Ani. Gdybysmy tylko wiedzieli... – mówi Grzegorz Rzymowski, wicedyrektor I LO. Dyrektorzy i zespól pedagogów I LO w Lukowie zastanawiaja sie nad zorganizowaniem zajec z psychologiem, moze tez z seksuologiem. Policja przypomina, ze kazda matka, która nie chce wychowywac dziecka moze, bez zadnych konsekwencji dla siebie, zostawic je po urodzeniu w szpitalu. Dzieci te w wyniku adopcji trafiaja do dobrych rodzin i zyja szczesliwie. Personalia licealistki i jej rodziców zostaly zmienione.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości