Dzisiaj zaczepił moją babcię, sprzątającą podwórko przed domem, dziwny pan. Bardzo miły, elegancko ubrany, budzący zaufanie.
Powiedział, że widzi na dachu naszego domu anteny, więc chciałby sprawdzić radioodbiorniki. Ponieważ babcia, pomna istnienia różnych metod kradzieży czy wyłudzeń "na wnuczka", "na dziadka" itd. nie zgodziła się wpuścić tego pana do domu, poprosił, żeby zrobiła mu kawę, a on w tym czasie pomoże jej kosić trawnik. Dodał, że chce tylko kawę, bo inna pani już go poczęstowała kanapką. Z tego co mówi babcia, ewidentnie bardzo chciał się wprosić do naszego mieszkania. Nie zaszedł natomiast do sąsiedniego domu, mimo iż jego właściciel też był akurat na podwórku. Jeśli faktycznie ten pan sprawdzałby radioodbiorniki, to chyba powinien to robić kolejno we wszystkich domach przy naszej ulicy?
Może jestem za bardzo nieufna i podejrzliwa, ale nie wydaje mi się, żeby elegancko ubrani panowie tak ochoczo rwali się do pomagania staruszkom przy koszeniu trawników. Na szczęście moja babcia nie skorzystała z jego pomocy.
Czy ktoś z Was słyszał o akcji sprawdzania radioodbiorników w Siedlcach? A może u Was też był taki pan?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!