- To dla mnie zawsze wzruszający moment, gdy występuję na scenie w Siedlcach – mówi Jakub Mędrzycki. - Tu debiutowałem jako dziecko. A teraz wraca jako reżyser i choreograf. Spektakl „Moving Lands”, choć trwa tylko 45 minut, hipnotyzuje od pierwszej do ostatniej chwili. O czym jest?
Pole do interpretacji jest ogromne. Twórca spektaklu opisuje go jako opowieść osadzoną w nadchodzącej rzeczywistości, o potrzebie kontaktu z drugim człowiekiem w konfrontacji z rosnącym wpływem technologii izolującej ludzi od emocji i wspólnoty. Szukamy czyjejś obecności nie tylko fizycznej, bo chcemy uwagi, reakcji, współistnienia. Ale czy umiemy to utrzymać?
- Inspiracją była książka przeczytana jeszcze w dzieciństwie „Nie jesteś samotną wyspą”. Thomas Merton był celebrytą, który zrezygnował z tego blichtru i zaszył się w klasztorze. Tam napisał powieść – mówi Jakub Mędrzycki.
Scenografia jest bardzo oszczędna. Podkreśla przez to niesamowitą pracę tancerek. Są hipnotyzujące, nie można od nich oderwać wzroku. Z założenia ich ruch jest robotyczny i zwierzęcy. Gdy w oparach mgły wychodzą na scenę, ma się wrażenie że widzimy początki powstawania życia na ziemi, że oto jesteśmy świadkami znanej nam historii: narodzin cywilizacji. Pełzające stwory uczą się chodzić, poszukują podobnych sobie, badają się zmysłami, uczą się komunikować. Bardzo to przejmujące. Zwłaszcza gdy historia zatacza koło i budowana bliskość pęka, jednostki oddalają się od siebie.
- Każdy może interpretować spektakl po swojemu, zobaczyć to, do czego jest mu bliżej – mówi Jakub.
Reklama
Po spektaklu artyści spotkali się z widzami na luźnej rozmowie. Można było podzielić się wrażeniami. Tancerki przyznały, że największa trudnością było... by nie tańczyć.
- Gdy tancerka słyszy od reżysera „nie tańcz”, to naprawdę duże wyzwanie – śmiały się.
Uczyły się więc robotycznych ruchów, oszczędnego poruszania się, pracowały oddechem.
- Dużo improwizacji i współtworzenia tej opowieści – opisują. - Musiałyśmy słyszeć nasze ruchy, bo nie widziałyśmy się w tych konfiguracjach. Przy takiej choreografii trzeba mieć do siebie duże zaufanie.
Reklama
Skupiały się na oszczędnych ruchach, w myśl zasady „mniej znaczy więcej”. Bo gdyby wszystkie poruszały się w tym samym czasie, nie byłoby zamierzonego efektu, byłoby za dużo energii na scenie.
Jakub Mędrzycki jest wychowankiem Iwony Orzełowskiej, pierwsze kroki stawiał w Caro Dance. Potem skończył szkołę artystyczną w Rotterdamie, przez parę lat pracował w teatrze w Szwecki, w Norwegii zaś prowadził różne projekty. Teraz uczy w Niepublicznej Szkole Tańca Caro Dance
- Jestem siedlczaninem – podkreśla. - Mam tu mieszkanie. I choć nieczęsto w nim bywam, jestem stąd i wracam tu.
W spektaklu wystąpiły: Iga Włodarczyk, Zuzanna Strugacz, Paulina Skurzewska, Natalia Filowiat, Matylda Kucharska, Agata Urbaniak. O muzykę zadbały Marta Forsberg i Izabela Orzełowska. Spektakl dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, pochodzących z Funduszu Promocji Kultury w ramach programu "Taniec" realizowanego przez Narodowy Instytut Muzyki i Tańca.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze