Reklama

Jakby myślenie

Tak zwana poprawność polityczna jest szalenie niewygodnym gorsetem dla osób notorycznie publicznych (polityków, dziennikarzy, duchownych) oraz publicznych doraźnie (np. samorządowców). Wypowiadając się muszą bowiem pilnie uważać, by (broń Boże!) nie opisać jakiegoś zjawiska słowami, jakimi myślą o nim bądź mówią w zaciszach gabinetów. Chyba tylko Janusz Korwin-Mikke ma tę zasadę w pogardzie, bo pisze i mówi, jak czuje, czyniąc to wszakże z wdziękiem i znakomitą polszczyzną, czego nie da się powiedzieć o większości „gadających głów”.

Jednym ze skutków pilnowania się, by nie być sobą, jest szczególna nowomowa; wszyscy mówią właściwie tak samo. Podobnie jak istotnej części młodzieży wystarcza do komunikowania się ze światem dwieście słów, tak i „notorycznie publicznym”, by przekazać nam (obywatelom) jakiś komunikat, starcza tyleż samo słów – tylko innych. Za ich pomocą są zdolni opisać nawet najbardziej skomplikowaną rzeczywistość.
Z tego względu zasadnicza różnica pomiędzy sympatykami a członkami partii rządzących i opozycyjnych polega na tym, że gdy pierwsi twierdzą, że jakieś działanie (np. reforma) jest potrzebna, adwersarze odpowiadają, że nie jest. Ot, taka opozycja przez zaprzeczenie. I nie jest to schorzenie naszego czasu i tego układu sił politycznych, lecz praktyka podniesiona do rangi zasady. A to, że po zmianie miejsc ci, co byli przeciw czemuś, to coś akceptują –- nikogo nie dziwi.
 Ale i dziwić nie może, gdyż żadna z sił politycznych nie ma realnego pomysłu na polskie problemy i dość determinacji, by wziąć się z nimi za bary! Ileż razy pomiędzy wyborami ględzono: „My byśmy to lepiej zrobili, gdybyśmy...” I co? AWS, SLD, PiS rządziły, PO rządzi i ciągle ta sama „kicha z wodą”. Ugotować, ugotujesz, ale spróbuj się nią najeść... 

Słyszalnym znakiem faktycznego uznania swej bezsilności tzw. klasy politycznej wobec realiów ekonomiczno-społecznych jest zagnieżdżenie się w mowie jej przedstawicieli słowa „jakby”. W wymiarze praktycznym, czyli opisywaniu rzeczywistości, używa się go w opozycji do „na pewno”. Przykład: rzecz w odcieniu żółtym można określić jako jakby żółtą. I to jest w porządku.
A jak odebrać zdania: „Z dzisiejszego czytania wynika wniosek, że Barnaba był człowiekiem nawet jakby za dobrym”, „Nastąpiła jakby poprawa w poziomie usług medycznych”, „Usunięcie krzyża z Krakowskiego Przedmieścia jest jakby kolejną stacją polskiej drogi krzyżowej”.
Jeśli coś jest „jakby”, nie jest na pewno, zatem osoba formułująca sądy z użyciem „jakby” nie jest przekonana, że są one zasadne. Podawanie w wątpliwość własnych opinii jest zaś skutkiem jakby myślenia...
Boxer

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości