Prokuratura Rejonowa w Siedlcach skierowała do Sądu Rejonowego akt oskarżenia przeciwko Klaudii G. Kobieta została oskarżona o znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad swoją 3-letnią córką Emilią oraz nieumyślne spowodowanie jej śmierci.
Sprawa wstrząsnęła lokalną społecznością w sierpniu ubiegłego roku.
- W nocy z 1 na 2 sierpnia 2024 roku do mieszkania na jednym z siedleckich osiedli, w którym Klaudia G. przebywała wraz z córką, wezwano zespół ratownictwa medycznego. Powodem wezwania był pogarszający się stan zdrowia dziewczynki — informuje Krystyna Gołąbek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Siedlcach.
Pomimo natychmiastowej reanimacji podjętej przez ratowników, nie udało się przywrócić dziecku czynności życiowych. Jak wykazały późniejsze oględziny oraz sekcja zwłok, ciało 3-latki nosiło ślady skrajnego zaniedbania.
- Sekcja zwłok wykazała wyniszczenie organizmu, przykurcze mięśni kończyn, a także rozległe zmiany wyparzeniowe i odleżynowe na skórze. Stwierdzono również obrzęk i rozedmę brzeżną płuc, co pozwoliło wstępnie przyjąć, że przyczyną zgonu były następstwa ciężkiego stanu neurologicznego, z wyniszczeniem - przekazuje Krystyna Gołąbek.
W toku śledztwa, po analizie materiału dowodowego oraz opinii biegłych, prokurator zmienił początkowo stawiany zarzut. Jak wskazali biegli, bezpośrednią przyczyną śmierci Emilii było nieleczone ropne zapalenie płuc, które rozwinęło się na tle skrajnego wyniszczenia organizmu.
- Stan dziewczynki, który doprowadził do jej śmierci, był efektem długotrwałego braku właściwej opieki. Dziecko było nieprawidłowo żywione, zarówno pod względem ilościowym, jak i jakościowym oraz pozbawione odpowiedniej pielęgnacji i dostępu do leczenia — dodaje rzecznik prokuratury.
Według ustaleń śledczych, matka w okresie od marca do sierpnia 2024 roku miała przez wiele miesięcy nie dostarczać córce odpowiedniego pożywienia, zaniedbywać higienę, zleconą rehabilitację oraz leczenie padaczki. Co więcej, Klaudia G. miała izolować dziecko od innych osób i nie reagować na widoczne oznaki pogarszającego się stanu zdrowia.
- Oskarżona, widząc narastające objawy wyniszczenia, odleżyn i przykurczów, nie zapewniła dziecku pomocy medycznej, nie zareagowała, nie zawiozła córki do lekarza ani nie zorganizowała wizyty lekarskiej w domu. Dziecko pozostawiane było na wiele godzin bez jedzenia, picia i opieki— zaznacza Krystyna Gołąbek.
Prokurator przyjął, że kobieta działała ze szczególnym okrucieństwem, co podkreśla m.in. wiek i bezbronność ofiary oraz fakt, że oskarżona była matką - osobą, od której dziecko było całkowicie zależne.
Biegli psychiatrzy stwierdzili, że Klaudia G. w chwili popełnienia czynu była poczytalna i mogła rozpoznać znaczenie swojego postępowania.
Za znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad osobą nieporadną oraz nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka Klaudii G. grozi kara od roku do nawet 10 lat pozbawienia wolności.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
No dobrze a gdzie byli dziadkowie? Powinni być współwinni. Obojętność jest gorsza niż cokolwiek innego. Do 10lat? Ciekawe. 25lat to minimum. W takich samych warunkach w jakich dziewczynka była chowana - bez jedzenia, bez opieki, bez leczenia. Za dziecko powinno być dożywocie.
Chciałbym tak ładnie zapytać mimo okoliczności. Ile lat grozi ? Bo to jakieś nieporozumienie.....
Za takie traktowanie dziecka powinno grozić dożywocie.. żeby już nigdy nie mogła mieć dzieci.. I nie mogła skrzywdzić kolejnego.. 10 lat to zdecydowanie za mało za śmierć bezbronnego dziecka.. które miało całe życie przed sobą.. I pokazać tej pani co to znaczy przetrwać bez pożywienia.. aż będzie błagać .....aż ktoś ją usłyszy..
Dwukrotnie DOŻYWOCIE. To jakiś absurd 10 lat to za kradzież a nie zagłodzenie dziecka. EMILKe widziałam kilka razy jak była pod opieką innej osoby która nie jednokrotnie zwracała uwagę na brak leków to kłamały że już dziś dostała. U nie była zawszę uśmiechnięta i szczęśliwa. Jednym słowem karą śmierci przez brak jedzenia niech by czuła jak umierała bezbronna mała jej córka.
Dożywocie i zjadanie resztek które pozostawiały osadzone z wydzieleniem tok żeby poczuła to co jej córeczka bezbronna brakuje mi słów na to co ona zrobiła to potwór nie matka. ????
No dobrze a gdzie byli dziadkowie? Powinni być współwinni. Obojętność jest gorsza niż cokolwiek innego. Do 10lat? Ciekawe. 25lat to minimum. W takich samych warunkach w jakich dziewczynka była chowana - bez jedzenia, bez opieki, bez leczenia. Za dziecko powinno być dożywocie.
Chciałbym tak ładnie zapytać mimo okoliczności. Ile lat grozi ? Bo to jakieś nieporozumienie.....
Za takie traktowanie dziecka powinno grozić dożywocie.. żeby już nigdy nie mogła mieć dzieci.. I nie mogła skrzywdzić kolejnego.. 10 lat to zdecydowanie za mało za śmierć bezbronnego dziecka.. które miało całe życie przed sobą.. I pokazać tej pani co to znaczy przetrwać bez pożywienia.. aż będzie błagać .....aż ktoś ją usłyszy..