W kościele pw. Bożego Ciała w Siedlce odbył się koncert wielkopostny „Stabat Mater” Giovanniego Battisty Pergolesiego. Wydarzenie, będące częścią przygotowań do Świąt Wielkanocnych, zgromadziło licznych mieszkańców i dostarczyło wielu emocji.
W kościele pw. Bożego Ciała w Siedlce odbył się koncert wielkopostny „Stabat Mater” Giovanniego Battisty Pergolesiego. Wydarzenie, które miało miejsce 28 marca wieczorem, było częścią duchowego przygotowania do Świąt Wielkanocnych oraz hołdem dla św. Jana Pawła II.
Koncert poprzedziła msza święta z nauką rekolekcyjną, a sama muzyczna część zgromadziła licznych mieszkańców, którzy w skupieniu wysłuchali jednego z najbardziej poruszających dzieł muzyki sakralnej. „Stabat Mater”, ukazujące cierpienie Matki Bożej pod krzyżem, od lat zajmuje szczególne miejsce w repertuarze koncertów wielkopostnych i także tym razem stało się przestrzenią do refleksji.
Na scenie wystąpiły sopranistka Ewa Rucińska oraz alt Justyna Kowynia. Towarzyszył im Chór i Orkiestra Musica Mazovia im. Konstantego Ryszarda Domagały z Mińska Mazowieckiego, skupiające artystów związanych zarówno z powiatem mińskim, jak i siedleckim. Całość poprowadził dyrygent Mariusz Orzełowski.
Postać Konstantego Ryszarda Domagały, patrona zespołu, symbolicznie łączy oba regiony, co znalazło odzwierciedlenie także w składzie wykonawców. Wspólne wykonanie podkreśliło lokalny charakter wydarzenia i współpracę środowisk muzycznych.
Publiczność opuszczała świątynię wyraźnie poruszona. Wielu uczestników podkreślało, że koncert miał nie tylko wymiar artystyczny, ale również głęboko duchowy, wpisując się w atmosferę Wielkiego Postu.
Organizatorem wydarzenia była parafia Bożego Ciała w Siedlcach.
Zdjęcia: Dawid Ewiak
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
o tym "artystycznym" wywdzięku to bym podyskutowała.
Kto wie może doczekamy się w okolicy jakiegoś konkretnego chóru.
Byłem w Katedrze na koncercie, wykrzyczany i zakrzyczany utwór, organizatorzy poszli na efekt a nie na przeżycia. Dobry utwór muzyczny broni się sam, nie trzeba też efektów multimedialnych, prezentacji zakrywających ołtarz. Najważniejszy jest w kościele KRZYŻ. I nie trzeba nic więcej. Co do kompozycji mam mieszane uczucia. Co by nie mówić, kompozytorzy dawnych wieków mieli smak, estetykę, warsztat i mądrość kompozytorską oraz raczej ogromną religijność. Współcześni tak niestety już nie komponują, a raczej przekomponowują swoje utwory, i nie ma to nic wspólnego z religijnością.
Dodatkowo koncert w katedrze to była raczej sesja fotograficzna. Brawa zabronione bo skupienie ale ciągle latający kamerzyści i fotografowie - mimo statycznego charakteru koncertu - to już można???
Fotki cieniuchne....
Utwór piękny, minus akustyka i nagłośnienie, momentami soliści słabo słyszalni, ale ogólny odbiór dobry, nawet były momenty gdzie można się wzruszyć. Utwory pasyjne mają swoisty piękny, wyniosly charakter.
Wieczni malkontenci. Znawcy od wszystkiego, czyli niczego.
o tym "artystycznym" wywdzięku to bym podyskutowała.
Kto wie może doczekamy się w okolicy jakiegoś konkretnego chóru.
Byłem w Katedrze na koncercie, wykrzyczany i zakrzyczany utwór, organizatorzy poszli na efekt a nie na przeżycia. Dobry utwór muzyczny broni się sam, nie trzeba też efektów multimedialnych, prezentacji zakrywających ołtarz. Najważniejszy jest w kościele KRZYŻ. I nie trzeba nic więcej. Co do kompozycji mam mieszane uczucia. Co by nie mówić, kompozytorzy dawnych wieków mieli smak, estetykę, warsztat i mądrość kompozytorską oraz raczej ogromną religijność. Współcześni tak niestety już nie komponują, a raczej przekomponowują swoje utwory, i nie ma to nic wspólnego z religijnością.